Przewodnik po „Wystawie okropności”
Roman Vasylenko
Kiedy J. G. Ballard próbował znaleźć wydawcę dla swojej Kraksy z 1973 roku, jeden z redaktorów zwrócił maszynopis z notatką: „Temu autorowi nie pomoże już żaden psychiatra. Nie wydawać”. Losy wydawnicze Wystawy okropności są równie niestandardowe.
W 1970 roku Doubleday zdążyło już wydrukować amerykańskie wydanie książki, gdy szef wydawnictwa Nelson Doubleday Jr w ostatniej chwili wstrzymał jej premierę i kazał zniszczyć cały nakład. Ponoć bał się procesów ze strony celebrytów przedstawionych w powieści. Ostatecznie powieść ukazała się w USA dopiero w 1972 roku nakładem Grove Press pod zmienionym tytułem Love and Napalm: Export U. S. A. ze wstępem Williama Burroughsa. Nowy tytuł nie przypadł Ballardowi do gustu – obawiał się, że powieść zostanie odebrana jako antyamerykańska. Do wydania z 1990 roku Ballard dołączył autorskie komentarze umiejscowione na końcu rozdziałów. Wyjaśnia w nich genezę poszczególnych obrazów oraz przybliża historyczne postacie i wydarzenia lat 60. Aby lepiej zrozumieć Wystawę okropności, warto sięgnąć do wczesnych lat życia Ballarda. Pisarz urodził się w 1930 roku w rodzinie zamożnego brytyjskiego biznesmena. Dorastał w Szanghaju otoczony amerykańskim stylem życia, a dokładniej w Międzynarodowej Koncesji, enklawie wydzielonej przez zachodnie mocarstwa kolonialne po wojnach opiumowych. Gdy Japończycy zajęli Szanghaj, Ballard wraz z rodziną i innymi zachodnimi cudzoziemcami trafił do obozu internowania w Lunghua, gdzie spędził resztę wojny. Wolność odzyskał dopiero po tym, jak Amerykanie zrzucili na Hiroszimę i Nagasaki bomby atomowe. Kolonializm, fascynacja Ameryką, konsumpcjonizm, wojna i jej medialny obraz, trauma, nauka oraz technologia masowej zagłady – wszystko to, czego Ballard doświadczył na własnej skórze jako dziecko – powraca nieustannie w jego twórczości. Wystawa okropności jest tego najbardziej wyrazistym przykładem.
Książka wymyka się konwencjonalnej fabule. Zbudowana jest z krótkich urywków prozy, które przypominają raczej fragmenty sprawozdań klinicznych i scenariuszy filmowych niż tradycyjną narrację. Nie ma tu wyraźnego początku ani końca. Piętnaście rozdziałów powieści ukazywało się pierwotnie drukiem jako samodzielne teksty, od 1966 roku. Główny bohater, Traven, pojawia się pod różnymi nazwiskami w kolejnych rozdziałach. Występuje jako Talbot, Trafford, Tallis, Travis – wszystkie stanowią warianty imienia na literę „T”. Jest on jednocześnie pacjentem i lekarzem w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przechodzi załamanie nerwowe. Jego główną obsesją jest odtwarzanie różnych dwudziestowiecznych okrucieństw i traum – śmiertelnych wypadków samochodowych, zamachów oraz wojen. Inscenizuje dziwaczne wystawy i eksperymenty, traktując publiczne katastrofy i prywatne obsesje jako materiał wymienny.
Przez cały czas trwania akcji pozostaje niejasne, ile z tego dzieje się naprawdę, a ile rozgrywa się w umęczonym umyśle Travena. Wystawa okropności nie tyle opisuje rozpad świata, ile naśladuje ów rozpad w swojej strukturze. Powieść przypomina gruzowisko po wyburzeniu budynku: to narracja wysadzona w powietrze, która opiera się próbom jej poskładania. Fabuła istnieje, ale leży rozsypana wśród gruzu i odłamków. Czytelnikowi czasem udaje się wyłowić właściwe kawałki, ale znacznie częściej nie potrafi złożyć z nich sensownej całości. To proza wymagająca, chropowata, która nie stara się przypodobać czytelnikowi. Miłośnicy Acker, Burroughsa, Pynchona czy DeLillo poczują się tu jak w domu, rozpoznając znajome tropy formalne i tematyczne. Dla czytelnika niezaznajomionego z postmodernizmem to jednak niekoniecznie najlepsze wprowadzenie do twórczości Ballarda – lepiej zacząć od czegoś bardziej przystępnego, jak Zatopiony świat czy Imperium słońca.Choć styl Wystawy okropności bywa określany mianem awangardowego – i chyba faktycznie taki jest – równie dobrze można go nazwać realistycznym w jego zdolności do uchwycenia (po)nowoczesnego stanu ludzkiego umysłu. We wstępie do Kraksy Ballard argumentował, że tradycyjne dziewiętnastowieczne techniki powieściowe, takie jak linearna narracja czy rozwinięte postacie, po prostu nie przystają do realiów świata po drugiej wojnie światowej. Wojna w Wietnamie oglądana przez miliony obywateli na ekranach telewizorów, zabójstwa Kennedy’ego i Martina Luthera Kinga, lądowanie Apolla 11 na księżycu, kryzys kubański, zamieszki na Stonewall – to tylko niektóre z wydarzeń, jakie ukształtowały obraz lat 60. Psychoza Travena to stan człowieka, który nie potrafi już złożyć chaotycznej rzeczywistości w spójną całość. Przyczynowość, fundament zachodniego sposobu myślenia, przestaje funkcjonować.
Trudno nie dostrzec w fabule podobieństw do naszych czasów: polaryzacja polityczna, media społecznościowe, sztuczna inteligencja, pandemia, wojny transmitowane na żywo z kamer zamontowanych na wojskowych dronach. Chyba najbardziej wizjonerski rozdział Wystawy okropności to ten poświęcony Ronaldowi Reaganowi – aktorowi, który został prezydentem. Ballard potraktował jego kandydaturę jako zjawisko psychoseksualne, na długo zanim Reagan został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Warto przypomnieć, że zanim Wołodymyr Zełenski stanął na czele kraju w czasie wojny, wygrał wybory głównie dzięki roli w popularnym serialu, gdzie występował jako prezydent. Żyjemy w świecie, którego Ballard nie potrafił sobie wyobrazić – a jednak w jakiś sposób go przewidział..