Przed ekranem codzienności
Natalia Charysz
Bartłomiej Siwiec w tomie Przed telewizorem. Wiersze lekkostrawne zaprasza czytelników do podróży po przestrzeni pozornie oswojonej, wręcz banalnej: salonie, ekranie i codziennych rytuałach odbiorcy kultury masowej. Zachęca podtytułem, mamiąc odbiorców obietnicą utworów nieskomplikowanych i przyjemnych. Nie dajmy się jednak zwieść tym autoironicznym gestom. Autor już na wstępie prowokuje nas do rozważań nad poezją jako obszarem wzniosłości, hermetyzmu i intelektualnego wysiłku w kontekście utworów, które sam proponuje w najnowszym tomie, czyli zrodzonych z inspiracji kulturą masową, z definicji przystępniejszą w odbiorze. Siwiec świadomie gra ze stereotypem, ponieważ lekkostrawność rozumiana jako „łatwość” jest jedynie deklaracją i punktem inicjującym dyskusję. Pod maską humoru i komunikatywności tom skrywa diagnozę współczesnej kondycji człowieka zanurzonego w medialnym szumie.
Autora interesuje codzienność, proza życia, w której towarzyszy mu jak i milionom jego rodaków – telewizor. Staje się on nie tylko przedmiotem, ale i metaforą współczesnego domu, symbolem kultury. Nieustannie produkuje obrazy, emocje i gotowe narracje. Człowiek siedzący przed ekranem jest jednocześnie widzem i uczestnikiem spektaklu, konsumentem i produktem. Telewizor z jednej strony otwiera widza na świat, z drugiej staje się punktem odniesienia, źródłem niezadowolenia, konfliktów, kompleksów i rozczarowań, jak w wierszu Przed telewizorem. Tu pogoda jest nieodpowiednia, zarobki przeciętnego człowieka wręcz śmiechu warte w porównaniu do gaży piłkarzy, a mężowie nigdy nie będą wyglądać wystarczająco dobrze, konkurując z popularnymi aktorami.
Podmiot tomu przyjmuje perspektywę obserwatora, który uchwytuje paradoksy codzienności, dostrzega komizm sytuacji, poświęca temu krytyczny namysł, ale równocześnie stara się nie moralizować. Warto docenić dowcip autora, lecz niech żartobliwa forma nie zwiedzie czytelnika, bo to nie anegdotki, a definiowanie świata wywołujące raczej śmiech przez łzy. Siwiec wybiera dykcję komunikatywną, chwilami niemal potoczną. Nie oznacza to rezygnacji z literackiej ambicji. Wręcz przeciwnie, pomimo prostoty zachowana jest wieloznaczność. Oszczędność środków staje się tutaj strategią artystyczną, Siwiec stawia na trafną obserwację i celnie puentowane obrazy.
Poeta nie tylko traktuje media jako obiekty krytyki. Wykorzystuje język reklam i komunikatów do opisywania rzeczywistości. W efekcie powstaje poezja, która nie odwraca się od współczesności, lecz wchodzi z nią w dialog. Siwiec pokazuje, że właśnie tam – wśród banału, medialnego zgiełku i codziennych przyzwyczajeń – kryją się najciekawsze pytania o tożsamość współczesnego człowieka.
Nie wszystkie teksty osiągają ten sam poziom artystycznej intensywności. W niektórych miejscach autor zbyt mocno ufa sile konceptu, przez co wiersz przypomina błyskotliwy felieton zapisany w wersach. Zdarzają się również przedstawienia przewidywalne, a niektóre obserwacje mogłyby zostać pogłębione. Najważniejsze jednak pozostaje to, że Przed telewizorem jest książką konsekwentną i świadomie skomponowaną. Siwiec udowadnia, że poezja zaangażowana w opis codzienności nie musi popadać w estetyczną bylejakość. Potrafi wydobyć z pozornie zwyczajnych sytuacji sensy społeczne, kulturowe i egzystencjalne, które kryją pod powierzchnią lekkiej formy diagnozę współczesności. Warto docenić inteligentną obserwację świata, ironię i językową dyscyplinę. Bartłomiej Siwiec nie proponuje wielkich objawień. Oferuje umiejętność spojrzenia na codzienność tak, jakbyśmy widzieli ją po raz pierwszy.