O profesorze chuliganie
Jan Hlebowicz
„Czas na jego pełną i krytyczną biografię jeszcze nie nadszedł. Pamięć o nim jest zbyt świeża i bezpośrednia” – pisał w 2004 roku profesor Stanisław Waltoś. Ponad 20 lat później z wyzwaniem stworzenia pełnej biografii Karola Estreichera młodszego z sukcesem zmierzyli się Tomasz Siewierski i Artur Wójcik. A zadanie mieli niełatwe.
„Przedstawić Karola Estreichera, to jakby informować, że na placu Zamkowym w Warszawie stoi kolumna króla Zygmunta, a kościół Mariacki w rynku krakowskim zdobią dwie wieże. Już za życia był dla Krakowian i wielu niekrakowian kimś na kształt żywego pomnika” – podkreślał Waltoś. Bohater książki, podobnie jak jego ojciec Stanisław, profesor prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, a wcześniej dziadek Karol starszy, wieloletni dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej, to rzeczywiście legenda Krakowa. Był wybitnym historykiem sztuki, profesorem UJ, muzealnikiem, pisarzem, w końcu także erudytą otoczonym przez artystów i twórców kultury. Autorzy prowadzą do źródeł rodu Estreicherów, opisują dzieciństwo i młodość Lolka, by płynnie wkroczyć w jego przedwojenną dorosłość wypełnioną pierwszymi trudnymi wyborami i sytuacjami związanymi z karierą akademicką, obroną doktoratu, próbami pisarskimi, życiem uczuciowym i towarzyskim.
Skomplikowanych sytuacji w życiu Karola młodszego przybywało wprost proporcjonalnie do narastającego w Europie konfliktu politycznego. 23 marca 1938 roku po anschlussie Austrii bohater książki na posiedzeniu Wydziału Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa złożył wniosek z postulatem do władz miasta i archiprezbitera Kościoła Mariackiego „o urządzenie specjalnego schronu na ołtarz Mariacki Wita Stwosza na wypadek wojny” oraz analogiczny do Kapituły na Wawelu o „zabezpieczenie Skarbca Katedralnego”. Ponad rok później, w przededniu wojny, za zgodą arcybiskupa krakowskiego Adama Stefana Sapiehy Estreicher i Adam Bochnak ukryli figury rozebranego ołtarza Wita Stwosza w Sandomierzu.
Był już w szeregach Wojska Polskiego, gdy 17 września 1939 roku – po ataku III Rzeszy, nadszedł kolejny cios – wkroczenie na terytorium Polski Armii Czerwonej. Karol młodszy trafił do sowieckiej niewoli, z której po kilku dniach uciekł. Ostatecznie w dramatycznych okolicznościach przedostał się na Zachód, gdzie u boku gen. Władysława Sikorskiego zajął się tym, co znał najlepiej – polską kulturą. W tej części książki autorzy poprzez życiorys głównego bohatera przedstawiają dramatyczne losy narodowych skarbów kultury, zarówno tych ewakuowanych z Polski, jak i tych zrabowanych przez okupantów. Karol Estreicher jako kierownik Komisji Rejestracji i Rewindykacji Dóbr Kulturalnych w Biurze Informacji i Dokumentacji w Paryżu odpowiadał m. in. za bezpieczeństwo uratowanych przed kradzieżą lub zniszczeniem rękopisów Fryderyka Chopina, Biblii Gutenberga, Kroniki polskiej Wincentego Kadłubka oraz zbiorów wawelskich, w tym słynnych arrasów i Szczerbca.
Nie mniej fascynująca jest powojenna część życiorysu Estreichera. Obejmuje ona dramatyczny wybór między pozostaniem na emigracji a powrotem do rządzonego przez komunistów kraju, zakończoną sukcesem misję rewindykacji ostatecznie zrabowanego przez Niemców ołtarza mariackiego oraz innych ukradzionych dzieł sztuki – Damy z gronostajem Leonarda da Vinci i Pejzażu z miłosiernym Samarytaninem Rembrandta, a także realizację idei przebudowy zabytkowego Collegium Maius i organizacji w nim Muzeum UJ. Autorzy drobiazgowo odtwarzają to żmudne, obarczone ogromnym ryzykiem i gigantycznymi nakładami finansowymi przedsięwzięcie, będące z jednej strony wielką chlubą bohatera biografii, z drugiej zaś źródłem niezliczonych trudności, frustracji i konfliktów.
Biografia Estreichera traci swój narracyjny impet w części poświęconej zarządzaniu przebudowanym już Muzeum UJ, kiedy kolejne karty książki wypełniają nieco przydługie i nieszczególnie ciekawe dla czytelników spoza Krakowa opisy kolejnych współpracowników Estreichera – od kadry muzealnej nazywanej złośliwie „fraucymerem Estreichera”, po woźnych zatrudnionych w muzeum. Pewien niedosyt budzi z kolei sposób ukazania bliskiej relacji Karola młodszego z Antonim Słonimskim. Autorzy z jednej strony podkreślają jej rangę w życiu bohatera („Słonimski był – obok ojca Karola Stanisława – jedynym człowiekiem, który potrafił realnie wpłynąć na decyzje Estreichera. Ich więź miała w sobie coś z relacji mistrz – uczeń”), a jednocześnie poświęcają jej relatywnie niewiele uwagi. Wątek przyjaźni łączącej historyka sztuki z wybitnym, podobnie jak Estreicher budzącym kontrowersje poetą i pisarzem, choć wyraźnie zaznaczony, nie został wystarczająco pogłębiony.
Co istotne, biografia napisana przez Siewierskiego i Wójcika nie jest hagiografią. Da się zauważyć, że autorzy szanują i pewnym sensie darzą sympatią swojego bohatera, a jednocześnie pozostają krytyczni wobec niektórych jego postaw, życiowych wyborów, sposobu traktowania innych ludzi. Estreicher wyłaniający się z książki jest postacią niejednoznaczną – z jednej strony to człowiek zdeterminowany w walce o przywrócenie Polsce zrabowanych przez Niemców dóbr kultury, wizjoner przebudowy Collegium Maius, nietuzinkowy intelektualista, z drugiej – nieprzypadkowo nazywany „profesorem chuliganem” człowiek porywczy, pamiętliwy, konfliktowy, przekonany o swojej wielkości, niezdolny do kompromisów, nierzadko autorytarny. Autorzy nie unikają mniej chwalebnych epizodów z jego życia, m. in. niepodlegającego biało-czarnym ocenom funkcjonowania w rzeczywistości Polski Ludowej. Szczególnie ciekawa w tym kontekście jawi się znajomość wybitnego historyka sztuki z premierem PRL Józefem Cyrankiewiczem. Ich losy przecięły się jeszcze przed wojną w Akademickim Związku Pacyfistów. Z kolei przyszłej żonie Estreichera, Teresie Lasockiej Cyrankiewicz zawdzięczał przeżycie niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Po wojnie Estreicher wielokrotnie wykorzystał tę znajomość, uzyskując od partyjnego dygnitarza zgodę na realizację swoich wizji, przede wszystkim dotyczących przebudowy Collegium Maius.
Karol młodszy miał skłonność do konfabulacji – sam przyznał kiedyś, że jego słynne dzieło Nie od razu Kraków zbudowano w 80 proc. składa się z fikcyjnych historii, a jedynie 20 proc. bazuje na faktach. Tym większe uznanie dla autorów, którzy drobiazgowo, korzystając ze źródeł różnej proweniencji, odtworzyli życiorys „profesora chuligana”. Przy czym – co niełatwe przy tak złożonych i niejednoznacznych biografiach – od początku do końca skutecznie zapanowali nad pozyskanym materiałem empirycznym. Książka nie jest przeładowana faktografią i zbędnymi lub zbyt rozbudowanymi cytatami. Cechuje ją równowaga między anegdotą i dowcipem zawartymi we wspomnieniach przyjaciół i członków rodziny Estreichera a naukową oceną jego dorobku – badawczego, organizacyjnego, literackiego i społeczno-politycznego. W ten sposób autorzy uzyskali efekt wcale nieoczywisty w świecie akademii – choć jest to publikacja o charakterze naukowym, w żadnym fragmencie nie nuży czytelnika. Wszyscy zainteresowani losami polskiej inteligencji XX wieku, uwikłanej w konflikty własnego czasu, bez wątpienia powinni po nią sięgnąć.