Mężczyzna z łodzią

Elżbieta Żurawska

Powieść Frodego Gryttena urzeka swoją prostotą. Zapowiada ją już tytuł; chociaż wpada w oko i ucho, nie jest wcale kokieteryjny i nie skrywa w sobie żadnej zagadki. Głównym bohaterem tekstu jest Nils Vik, a opowieść koncentruje się na ostatnim dniu jego życia – od momentu, kiedy Nils rankiem otwiera oczy, do chwili, kiedy je zamyka. Ten jeden dzień to dla Gryttena punkt wyjścia do przedstawienia prostego człowieka i jego losu. Nils Vik mieszka nad fiordem, w domu, w którym żyli jego rodzice. W dorosłość wchodzi w powojennej Norwegii. Zawód przejmuje po swoim ojcu – jest jak on motorzystą, przewoźnikiem promowym. Z czasem zostaje mężem i ojcem.

Dzień, w którym umarł Nils Vik to jednocześnie elegia na śmierć świata, w którym przymioty głównego bohatera – jak przywiązanie do miejsca, pochwała codzienności, pokora wobec wyroków losu – nie budzą konsternacji i nie są uznawane za przejaw bierności czy braku aspiracji. Powieść Gryttena przywraca im właściwe miejsce w hierarchii wartości.

Nils nigdy nie gustował w zmianach i nowych rzeczach, „lubił to, co zwyczajne i powtarzalne, lubił małe litery i dzień powszedni”. Jedna z postaci drugoplanowych wygłasza pod jego adresem niezwykły komplement: „Był niewydajnym człowiekiem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, niewydajny człowiek to człowiek, który ma czas dla innych”. Innymi ludźmi Nils był życzliwie zainteresowany i po prostu o nich dbał. Siebie samego tytułowy bohater definiuje z elegancką skromnością: „Jestem Nils Vik, mężczyzna z łodzią”. Trudni się tym, czym zawsze zajmowała się jego rodzina. Kiedy Amerykanie lądują na Księżycu, on przewozi przez fiord weselników, do kościoła i z powrotem. Nils w pełni akceptuje swoją rolę i nie tęskni za innym życiem, to „jeden z tych, którzy myślą, że nie potrzeba im do szczęścia nic więcej niż to, co już mają”.

Pewnego dnia, niewyróżniającego się niczym szczególnym („spokojnego, listopadowego, deszczowego”), Nils odpowiada na głos swojej nieżyjącej żony i po raz ostatni prowadzi prom stałą trasą przez fiord. Podczas tej podróży „słucha przeszłości” – wspomina pierwszych pasażerów, myśli o parach, które przewoził, zastanawia się, co zapamiętał najlepiej. Pomocne są tu dzienniki pokładowe, wypełnione nie tylko rzeczowymi uwagami dotyczącymi warunków żeglugi, ale także ogólnymi refleksjami, również o ludzkiej naturze, zapisane językiem, który czyni je małymi formami poetyckimi.

Przez tę wyprawę Nils pragnie „nakreślić, co kochał w życiu, przybliżyć to, uczcić”. Narrator dodaje tutaj retoryczne pytanie: „bo jeśli on tego nie zrobi, to kto?”. Nils należy do bohaterów codzienności, których wielka historia pomija, „zapomnianych ludzi pracy”. Są wśród nich „rybacy, rolnicy, murarze, gospodynie domowe, nauczycielki, sprzątaczki, położne, motorzyści”. Grytten nazywa ich „niewidzialnymi” i upomina się o nich w swojej prozie. Warto odnotować, że tego samego przymiotnika używa inny norweski pisarz, Roy Jacobsen, w odniesieniu do mieszkańców maleńkich wysp u wybrzeży Norwegii, których przywraca zbiorowej pamięci w swojej serii o wyspie Barroy. Przypadek Nilsa Vika jest o tyle znamienny, że kiedy już wspomina o nim prasa – przewoźnik znajduje się na zdjęciu ilustrującym artykuł o ukończeniu budowy mostu nad fiordem – zarówno jego imię, jak i nazwisko zostają błędnie zapisane.

W swoją ostatnią podróż Nils nie udaje się sam. Niczym mitologiczny Charon zabiera ze sobą zmarłych, swoich dawnych pasażerów i pasażerki. Losy ich i Nilsa przecięły się po raz pierwszy właśnie na łodzi, która dla nich była „krótką przerwą od codziennego życia. Dla niego […] czymś znacznie więcej, stała się drogą życiową”. Korowód zmarłych otwiera Luna, wierna suczka, która zginęła w wypadku wiele lat wcześniej. I nie jest ona bynajmniej milczącą towarzyszką rejsu.

Wprowadzenie tak wielu barwnych postaci drugoplanowych wzbogaca trzecioosobową, ale prowadzoną głównie z perspektywy Nilsa narrację o skrawki innych historii i inne punkty widzenia. Ciekawym rozwiązaniem o podobnej funkcji jest cytowanie wypowiedzi bohaterów i bohaterek o Nilsie w zakończeniu powieści.

Postacie, których pamięci Grytten składa swoim tekstem hołd, łączy szczególna więź z miejscem – w odróżnieniu od weekendowych mieszkańców letnich domów, których nad fiordem wciąż przybywa, Nils Vik i jemu podobni to „ci, którzy tworzyli wioski i miasta, którzy w nich żyli”. Doświadczali „pracy związanej z tym krajobrazem, tego, co szare, ciężkie, męki, walki, dnia codziennego”. Doskonale wiedzieli, że „fiord daje, fiord zabiera”. Nils to typowy homo geographicus – czyni pewien skrawek morza i gór swoim domem, a one wpływają na to, kim jest. Autor poświęca fiordowi w powieści tak wiele uwagi, że staje się on niemal jednym z jej bohaterów.

Mimo to Dzień, w którym umarł Nils Vik pozostaje uniwersalną historią o życiu i śmierci, stworzoną, jak zaznacza Grytten, „w dialogu” z wieloma innymi tekstami, których autorów i autorki wymienia w nocie końcowej.

Frode Grytten, rocznik 1960, zadebiutował w Norwegii w latach 80. W polskich przekładach był dotąd niemal nieobecny, poza bodaj dwoma opowiadaniami opublikowanymi w antologiach. Wydana właśnie w PIW-ie powieść stanowi świetne zaproszenie do różnorodnej twórczości norweskiego pisarza, obejmującej także wiersze, eseje, dramaty i książki dla dzieci..