Magiczna wariantywność opowiadań Huellego

Tomasz Mizerkiewicz

Olbrzymich rozmiarów księga Szczęśliwe dni zbiera, jak czytamy w podtytule, opowiadania wszystkie zmarłego w 2023 roku Pawła Huellego. Czytane w jednym tomie utwory Gdańszczanina ujawniają stałe powroty do pewnych motywów oraz nasuwają myśl, że w tych uparcie zmienianych wariantach kryje się mało znana tajemnica tego pisarstwa.

Książka opiera się na układzie chronologicznym i rozpoczynają ją znane zbiory opowiadań Huellego. Przypomnieć sobie możemy Opowiadania na czas przeprowadzki (1991), które udanie odnowiły sensacje wrażeniowe, jakie dane były czytelniczkom i czytelnikom słynnej debiutanckiej powieści Weiser Dawidek. Dwa kolejne przedrukowane zbiory to Pierwsza miłość i inne opowiadania (1996) oraz Opowieści chłodnego morza (2008), w których stabilizuje się poetyka autorska, choć można nieraz odnieść wrażenie stagnacji pisarskiej, pojawia się np. skłonność do zbyt rozwlekłych fabuł. Wreszcie ostatni wydany za życia pisarza zbiór Talita (2020) ponownie dodał nerwu narracyjnego jego opowiadaniom, a zarazem wyeksponował znaczenie poetyki wariantu dla tych, jak się miało okazać, ostatnich krótkich proz pisarza. Dla miłośników tego pisarstwa sporą atrakcją będzie dodany na koniec zbiór opowiadań rozproszonych, z których najstarsze pochodzi z roku 1984 i stanowi relację z tragicznych protestów robotniczych na Wybrzeżu w 1970. Pozostałe z tekstów rozproszonych towarzyszyły przez lata procesom twórczym Huellego, bywały eksperymentami fabularnymi, próbami prozatorskimi, ale i nieraz praformami znanych nam opowiadań i powieści. W każdym razie badaczki i badacze zajmujący się genetyką tekstów otrzymali niezwykle ciekawy materiał do roztrząsań.

Jednym ze stałych powodów, dla których Huelle upodobał sobie formę opowiadania, była postać opowiadającego i akt opowiadania, którym autor nadał specjalne uprawnienia. Opowiadający ma bowiem u niego zawsze prawo do nielimitowanego przekraczania realności, pozbawionego dodatkowych wyjaśnień naturalnego wkraczania lub czasem brawurowego wtargnięcia w wymiary niezwykłości i niesamowitości. Sam akt opowiadania może w każdej chwili ujawnić swój nadmiarowy potencjał i stać się aktem wtajemniczenia w możliwość relacjonowania wypadków niewytłumaczalnych. Znane są takie narracje choćby z pierwszego zbioru, gdzie małoletniego bohatera i opowiadacza przewozi wuj Henryk do wsi kaszubskiej oraz jej mieszkańców nieistniejących już od wielu lat. W tekstach rozproszonych Huelle chętnie testuje dopuszczalność tego rodzaju fabuł. Mamy opowieść o magicznym wtrącaniu się przez bohatera w dzieje komunistycznej Polski, podroż na nieznaną bałtycką wyspę do rzekomego państwa Lapończyków, perypetie kogoś nękanego przez zagadkowe pierwotne intuicje narzucające mus określonego zachowania w każdej sytuacji życia codziennego itd. Huelle nigdy nie wycofał się z prób kreowania narratorów o specjalnych uprawnieniach i dziwnych uzdolnieniach, gdyż dzięki nim mógł realizować zadanie tworzenia opowiadań jako serii udanych (lub mniej udanych) wykroczeń poza realność.

Lektura całego tomu narzuca uwadze jeszcze jedną prawidłowość organizującą krótkie prozy Huellego. Chodzi o regułę wariantu. Dopiero ostatnie opowiadania ujawniły jej skalę, a dodane do Szczęśliwych dni teksty rozproszone jedynie wzmacniają jej widoczność. Wśród owych tekstów odnalezionych znajdziemy opowieść o innym wariancie losów Polski po udanym powstaniu listopadowym, a obok niej wspomnianą już fantazję z roku 1986 o magicznym zmienianiu polskiej historii najnowszej, fantazję, dodajmy, doprawdy proroczą, gdyż przepowiadającą, że przełom nastąpi w… 1989. Niezwykle silne wrażenie wywołują opowiadania ze zbioru Talita, gdzie Huelle raz jeszcze znarratywizował dzieciństwo swego bohatera znanego z Weisera Dawidka czy innych powieści. Wracają tam bohaterowie z tych książek oraz kluczowe miejsca (gdański Wrzeszcz), ale stają się budulcem zupełnie innych opowiadań. Co ważne, nie są to utwory odrzucone, odmiany tekstów skazane na niebyt przez finalne wersje, lecz pełnoprawne opowiadania. Z ich powodu musimy pomyśleć, że dla samego Huellego nawet Weiser Dawidek nie był dziełem skończonym lub elementem zamkniętego procesu twórczego, skoro znani z tej powieści ksiądz Dudak czy znajomi chłopca-narratora mają wędrować przez to opowiadanie, a w razie potrzeby przez wiele kolejnych dzieł.

Reguła wariantu podpowiada, że Paweł Huelle stopniowo coraz intensywniej sprawdzał literacko możliwość odkrywania upragnionych przejść ku innym wymiarom czy tajemniczym podszewkom rzeczywistości poprzez rekombinacje motywów. Znane z tradycji mistycyzujące ujęcia pisma zakładały, że przestawienie liter, szczęśliwie znaleziony albo zharmonizowany układ motywów czy obrazów dają dostęp do wiedzy ukrytej czy ekscytującej zagadki świata i manifestacji bóstwa. Powiązanie przez Huellego postaci specjalnie wyposażonego w nadzdolności narratora z poetyką wariantu autorskiego prowadziło zatem do ważnego na poziomie autotematycznym poszukiwania właściwego układu czy wariantu własnych autorskich motywów czy wątków. Nie należy przesadzać i sądzić, że udana kombinacja dawać miała jakieś kabalistyczne wtajemniczenia, niemniej jej poszukiwanie wiąże się w tym przypadku z pewną ekscytacją wynikającą z magicznej sprawczości właściwego wariantu. Pisarz nie wahał się w tych poszukiwaniach przed rozbiórką swoich najbardziej uznanych kompozycji powieściowych, gdyż zdawał się gorączkowo domyślać sobie lub dowyobrażać właściwy układ motywów, a przynajmniej chciał poczuć się zelektryzowany przez chwilę nadziei na wynalezienie w ten sposób kolejnego efektywnego przesmyku ku nadświatom, zaświatom lub obokświatom.

W każdym razie w kontekście tomu Szczęśliwe dni wydaje się, że to nie realizm magiczny, lecz wariantywność magiczna stała się punktem dojścia prozy Pawła Huellego. Od sensacyjnego debiutu, jakim był Weiser Dawidek, wielu czytających podejrzewało pisarza o posiadanie wiedzy lub choćby wglądu w tajemniczość świata i ludzkiej egzystencji. Poetyka magicznego wariantu może te oczekiwania na nowo zgalwanizować i ustalić jeszcze jeden, nowy sposób lektury całej jego twórczości.