Szerokie ramiona rzeki
Andrzej Juchniewicz
Bohaterami najnowszej książki Grażyny Bochenek San. Rzeka, która łączy. Rzeka, która dzieli są Polacy, Ukraińcy i Żydzi, a nie – jak sugeruje tytuł – jedna z najdłuższych rzek w Polsce. Miłośnicy publikacji rzekologicznych mogą poczuć się zawiedzeni, ponieważ narracja Bochenek dotyczy Sanu tylko w niewielkim stopniu.
Rzeka pojawia się jako naturalna granica, której przekraczanie wiązało się z opowiedzeniem za polską lub ukraińską tożsamością. Poszczególne historie zgromadzone przez reporterkę zawsze odnoszą się do Sanu jako źródła idyllicznych wspomnień, jednak zainteresowani szczegółowymi informacjami na temat stopnia zanieczyszczenia, geomorfologii i zróżnicowania fauny i flory muszą sięgnąć po inne publikacje.
Lista nowości wydawniczych poświęconych rzekom powinna sprostać wymaganiom koneserów zarówno reportażu, jak i opracowań interdyscyplinarnych. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się sporo tekstów poświęconych rzekom. Wystarczy wspomnieć Rzeki, których nie ma Macieja Roberta, Wisłę. Biografię rzeki Andrzeja Chwalby, Ner. Monografię hydrologiczną niekochanej rzeki Pawła Jokiela i Adama Bartnika oraz interdyscyplinarny projekt Rawa – rzeka, która łączy.
Reportaż Bochenek, dziennikarki Polskiego Radia Rzeszów, współpracowniczki Radia 357, autorki książki Fredek, Rzeszów, Hollywood. Opowieści o Fredzie Zinnemannie oraz podcastu Rzeszowskie historie, lokuje się na przecięciu publikacji o pamięci konfliktów z czasów wojennych i powojennych oraz studiów o bliskim sąsiedztwie przedstawicieli rożnych mniejszości narodowych. Mimo że niewiele ma wspólnego z tekstami rzekologicznymi, San pojawia się w reportażu jako doświadczona przez bohaterów przestrzeń arkadii czasu dzieciństwa; jest więc bohaterem drugoplanowym, mniej eksponowanym, jednak stale obecnym w przywoływanych wypowiedziach i komentarzach. Bochenek udało się zebrać całkiem sporo informacji na temat źródła rzeki i jej morfologii. W jej reportażu wypowiadają się nie tylko ludzie zasiedlający wioski na terenie Podkarpacia, lecz również specjaliści, naukowcy. Zróżnicowany dobór rozmówców umożliwił wprowadzenie wielu wątków powiązanych z tytułową rzeką. Reporterka umiejętnie łączy wiedzę specjalistyczną, informacje pozyskane z kompendiów i opracowań historycznych z doświadczeniami mieszkańców osiedlających się wzdłuż Sanu. Jedni wspominają życie na Podkarpaciu z perspektywy ocalałych z Zagłady, inni wybrali tę krainę po długim pobycie za granicą. Intrygujący wydaje się sam dobór bohaterów reprezentujących rożne zawody i oddających się rożnym pasjom; w poszczególnych rozdziałach wypowiadają się artyści, aktorzy, twórcy filmowi, wolontariusze uczestniczący w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, edukatorzy. Bochenek udało się nie tylko odtworzyć historię regionu i opisać konflikty między ludnością polską i ukraińską, lecz również prześledzić działania lokalnych aktywistów i rzeczników pamięci o polsko-ukraińskim pograniczu. Ze względu na zróżnicowanie tematyczne poszczególnych części można czytać je jako autonomiczne sekwencje lub konstelację tekstów odsłaniających pamięć pogranicza poranioną na skutek przesiedleń z lat 1945—1947.
Reportaż Bochenek można powiązać ze zjawiskiem powrotu narracji postmemorialnych, jednak osadzonych w zupełnie innym kontekście niż teksty opisujące porachunki z rodzicami i dziadkami będącymi ofiarami lub poplecznikami narodowego socjalizmu. W obu przypadkach pojawiają się podobne kategorie będące ramą opowieści (wina, pamięć, wybaczenie), dlatego trudno uznać San… za książkę przełomową, ujawniającą nowe spojrzenie na minioną wojnę i jej konsekwencje na miarę Skażonych krajobrazów Martina Pollacka.
Książka Bochenek przypomina dawne cierpienia dwóch, a nawet trzech społeczności, które w wyniku drugiej wojny światowej utraciły lub zyskały przestrzeń do życia, wskazuje punkty zapalne wspólnej historii oraz źródła niechęci Polaków do Ukraińców (rzeź wołyńska, działalność UPA, postać Stepana Bandery). Reportaż łączy problem długiej pamięci o upokorzeniu z kwestią potrzeby tworzenia przyjaznej przyszłości dla migrantów i polskich obywateli. Jednym z postulatów rozmówców jest porzucenie podziałów (na swoich i obcych) i zaprzestanie wzajemnych oskarżeń o wrogość i egoizm. Choć trudno zapomnieć o tym, co wydarzyło się kilka dekad temu, i o poniesionych stratach materialnych i emocjonalnych (w tym o szoku psychicznym wywołanym przez okrucieństwo jednego narodu wobec drugiego), warto podążyć za wskazówkami bohaterów i bohaterek reportażu. Długotrwałe zatargi prowadzą jedynie do podsycania nienawiści i przygotowywania gruntu pod nowe konflikty. Bochenek przekonuje, że przeszłość przepełniona cierpieniem może nie tylko przynieść obawę o własne bezpieczeństwo i żądzę zemsty, lecz również stać się podstawą polityki, którą Avishai Margalit określił jako negatywną. Według filozofa zwalczanie okrucieństwa i poniżenia jest kwestią pilniejszą od budowania i krzewienia dobrobytu. Choć teoria Margalita nie jest gotową receptą na rozwiązanie zadawnionych problemów ludzi zamieszkujących oba brzegi Sanu, jej wdrożenie może zapobiec powtórzeniu pewnych scenariuszy, rozlaniu się przemocy i ponownemu zatruciu relacji.