(Życie i) twórczość Tove Ditlevsen

Elżbieta Żurawska

Twórczość jednej z najważniejszych duńskich pisarek dwudziestowiecznych, Tove Ditlevsen (1917–1976), zaczęła ukazywać się w polskich przekładach dopiero w XXI wieku. Najpierw była powieść Twarze, wydana w 2007 roku.  Po przerwie obejmującej około półtorej dekady dołączyły do niej kolejne publikacje – Ulica dzieciństwa, Trylogia kopenhaska, zbiór opowiadań Moja żona nie tańczy, a ostatnio Pokoj Vilhelma. To wciąż tylko część bogatej produkcji Ditlevsen, na którą składa się ponad trzydzieści pozycji poetyckich i prozatorskich. Już jednak ta próbka wywołała duże zainteresowanie.

Biografia autorstwa Jensa Andersena, pod skromnym tytułem Ditlevsen, to jego druga książka o pisarce, której teksty urzekają go od lat młodzieńczych. We wstępie Andersen zapowiada, że jest to jednocześnie biografia „bardziej odpowiadająca aktualnemu zapotrzebowaniu”, wynikającemu z faktu, że pojawiło się nowe czytelnicze grono, a obraz samej autorki i jej twórczości uległ zdecydowanej zmianie. Andersen próbuje wyjaśnić genezę tej zmiany – decydujące znacznie w odkrywaniu Ditlevsen na nowo mają jego zdaniem obok literackiej wartości jej tekstów również wzrost zainteresowania kwestiami związanymi z gender i seksualnością (parytety, zgoda na seks, ruch #MeToo), widoczny zwłaszcza w mediach społecznościowych, a ponadto „fala feministycznej wyobraźni i realizmu w nowszej literaturze duńskiej”, dla której twórczość Ditlevsen może być źródłem inspiracji, i wreszcie, tak kojarzone z tą pisarką, autofikcja i teatralizacja, charakteryzująca według Andersena lepiej „nasze czasy ekshibicjonizmu” niż współczesność bohaterki jego książki.

Andersen konstruuje swoją opowieść bardzo sprawnie. Pierwszy rozdział otwiera nekrolog, napisany przez Ditlevsen o sobie samej kilka lat przed samobójstwem. W posłowiu autor cytuje z kolei zostawione przez nią instrukcje dotyczące ceremonii pogrzebowej i pochówku, przypominając przy tym jedną z najbardziej rozpoznawalnych fraz w jej twórczości, utrwaloną w pierwszej części Trylogii kopenhaskiej – o dzieciństwie „długim i wąskim jak trumna”. W ten sposób śmierć bohaterki stanowi klamrę kompozycyjną tekstu, a zakończenie jest jednocześnie powrotem do początków Ditlevsen.

Podtytuł książki – Biografia – okazuje się jednak złudny. Albo inaczej: z pewnością nie jest to biografia w klasycznym znaczeniu tego słowa. Andersen podąża wprawdzie z reguły tropem chronologicznym, a kolejne rozdziały buduje wokół najważniejszych etapów życia Ditlevsen, ale traktuje je przede wszystkim jako pretekst do tematycznej prezentacji jej twórczości. I tak na przykład rozdział drugi, dotyczący dzieciństwa pisarki, zawiera oczekiwane wzmianki o jej rodzicach i bracie oraz o dzielnicy Vesterbro w Kopenhadze, gdzie się wychowała. Dowiadujemy się, że niepisanym prawem w otoczeniu dorastającej Tove była konieczność wpisania się w lokalną normę, niewyróżnianie się pod jakimkolwiek względem. Następuje symptomatyczny dla metody pisarskiej Andersena komentarz, w którym autor płynnie przechodzi od opisywanego wycinka rzeczywistości do twórczości swojej bohaterki: „Przeświadczenie, że rodzice mogą zmarnować dzieciom życie swymi ustawicznymi wymaganiami i nakazami, aby zachowywać się normalnie i być jak wszyscy, z czasem przekształciło się w powracający temat pisarstwa Tove Ditlevsen”. W podobny sposób Andersen wprowadza inne centralne problemy jej literatury, takie jak „uciążliwości życia codziennego”, marginalizacja kobiety w rodzinie, „modernistyczne obnażanie mieszczańskiego życia”. Na poparcie swoich obserwacji przytacza obszerne cytaty z tekstów pisarki, literackich i pozaliterackich – wierszy, fragmentów prozy, listów do czytelniczek, prywatnej korespondencji, wywiadów prasowych. Opowiadając o Ditlevsen, niezwykle często oddaje jej głos.

W efekcie pracuje mniej jak jej biograf, a bardziej jak historyk literatury, skoncentrowany na biograficznej analizie jej twórczości, bo chociaż punktem wyjścia faktycznie jest dla niego życiorys, to pozycję nadrzędną mają w książce jednak jej teksty.

Z jednej strony taka strategia jest jak najbardziej uzasadniona – w końcu chodzi o Ditlevsen, która o życiu i literaturze twierdziła: „dla mnie jedno i drugie znaczyło to samo”. Głosiła „wiarę w pisarstwo jako wyrażanie samej siebie”. Nic o niej bez jej tekstów – takie założenie zdaje się realizować Andersen. W ostatnim rozdziale konkluduje: „I tak znaleźliśmy się u źródeł jej charakteru i poetyckiej natury”, stawiając niejako miedzy nimi znak równości. Z drugiej strony czytelników i czytelniczki poszukujących konwencjonalnej biografii duńskiej autorki książka najprawdopodobniej rozczaruje. Zaprezentowane przez niego biograficzne treści pokrywają się w dużym stopniu z tym, czego można się dowiedzieć z własnej lektury jej tekstów – w dodatku obcując z jej mistrzowskim językiem – nawet jeśli wziąć pod uwagę tylko te dostępne na naszym rynku wydawniczym. Przy okazji warto zauważyć, że polskie wydanie omawianej pracy nie odwołuje się do już istniejących przekładów prozy Ditlevsen, lecz proponuje w ich miejsce własne tłumaczenia.

Andersenowskie interpretacje literatury i wypowiedzi prasowych Ditlevsen pozostawiają niekiedy spory niedosyt. Tak jest między innymi w przypadku wątku feministycznego. To dość zaskakujące, jako że we wstępie autor słusznie akcentuje jego istotne miejsce w twórczości bohaterki swojej książki. Brak pogłębionej analizy odczuwa się szczególnie mocno, gdy Andersen opisuje frapujący rozdźwięk pomiędzy wizją kobiety, rodziny i małżeństwa wynikającą z poezji i prozy Ditlvesen, a wizją propagowaną przez nią na łamach prasy w listach do konkretnych czytelniczek. Podobną, równie intrygującą kwestią jest postępowa wymowa jej literatury, która zdaniem Andersena współcześnie „w warunkach duńskich […] stała się źródłem inspiracji dla feministek”. Kontrastuje to z jej postawą w latach 60. i 70., kiedy nie tylko nie wsparła ruchu kobiecego, ale wręcz kierowała niewybredne docinki w stronę jednej z feministycznych grup. Tłumacząc pisarkę, autor ogranicza się do zwięzłych sformułowań o jej niechęci do polityki i ideologii oraz o jej „wewnętrznym przekonaniu do radykalizmu w kulturze lat trzydziestych XX stulecia”.

Lekturze książki towarzyszą mnożące się pytania i wątpliwości, często pozostawione bez satysfakcjonujących odpowiedzi. By je otrzymać, trzeba będzie poczekać na inną biografię Tove Ditlevsen..