W sieci magii
Inga Iwasiów
Tytuł książki Amandy Montell wiele obiecuje, ale zawiera też zastrzeżenie. Wiek magicznego myślenia. Opowieść o współczesnej irracjonalności to z jednej strony uogólnienie, analogiczne ze stosowanymi w charakterystyce dziejów określeniami typu „era żelaza”, „złoty wiek”, „wiek pary”. Z drugiej – „opowieść”, czyli zapowiedź gawędy z morałem, niekoniecznie poddanej rygorom naukowym, formy swobodnej i odautorskiej. Montell deklaruje fascynację autobiograficzną książką Joan Didion Rok magicznego myślenia. Zamiana roku na wiek to śmiała adaptacja, choć w istocie bardzo luźna. Co więcej, kontekst jednego ze zdań odnoszących się wprost do narracji wybitnej pisarki jest fałszywy. Znalazł się w rozdziale drugim: Przysięgam, że to zamanifestowałam. Uwagi na temat błędu proporcjonalności: „Na bardziej prywatnej stopie błąd proporcjonalności pojawia się w naszym życiu każdego dnia. Pewna znajoma powiedziała mi, że zawsze, gdy wsiada do samolotu, recytuje tę samą inkantację, ponieważ nawet jeśli tak naprawdę w to nie wierzy, nie chce pomijać rytuału, żeby nie ryzykować jego związku z bezpieczeństwem. Po śmierci męża Joan Didion odmówiła wyrzucenia jego butów, głęboko przekonana, że jeśli buty pozostaną na swoim miejscu, on powróci. Nie uważam się za osobę przesądną, ale za każdym razem… […]”. Zrównanie samolotowego zaklinania lęku i własnych przesądnych reakcji z procesem żałoby pokazuje mieliznę, na której utknęły ambitne zamiary Montell. Przeczytajmy u Didion: „To, jak silnie żałoba wytrąca umysł z równowagi, zostało wyczerpująco opisane. Żałoba, stwierdza Freud w pracy Smutek i melancholia z 1917 roku, »niesie ze sobą poważne odstępstwa od normalnych postaw życiowych«” (J. Didion, Rok magicznego myślenia, przeł. H. Pasierska, Grupa Wydawnicza Relacja, 2021, s. 39). Czynności „magiczne” w żałobie nie są tym samym co przekonanie, że lepiej trzy razy splunąć za siebie niż dać się pechowi.
Powoływanie się na własny przykład ma w Wieku… poważne patronaty. Współczesne autoetnografie, czyli książki takie jak Argonauci Maggie Nelson i Testo ćpun. Seks, narkotyki i biopolityka w epoce farmakopornograficznej Paula B. Preciado, podejmują ryzyko głębokiego zanurkowania we własną tożsamość. Styl Montell ma rodowód w amerykańskich talk-shows i prasie lifestylowej. Autorka korzysta ze sprawdzonych chwytów: uprawdopodobnia narrację, uchylając rąbka prywatnego życia. Wstęp ujawnia, iż Montell sama u siebie, przy pomocy ekspertów i terapeutów (z zagadkowych powodów terapeutki to u niej postaci satyryczne: mają wielkie naszyjniki, a ich otoczenie przypomina jaskinie wróżbitek), odnalazła symptomy magicznego myślenia, czyli skłonność do popełniania błędów poznawczych. Skoro ona, ty i ja mamy tę samą cechę przynależną rodzajowi ludzkiemu, należy po prostu uwypuklić jej ewentualne złe zastosowania.
Najciekawszy fragment autobiograficzny pojawia się w rozdziale Toksyczny związek to po prostu sekta jednej osoby. Uwagi na temat błędu utopionych kosztów. Montell już wcześniej pisała o sektach i teoriach spiskowych. Owszem, określenie „sekta jednej osoby” brzmi efektownie, jest jednak wielkim uproszczeniem. Analiza własnej przeszłości w związku ze starszym o dekadę, uroczym, choć dominującym mężczyzną brzmi szczerze i mądrze, ale jej potencjał zostaje utopiony w banałach. Ponieważ jestem wyćwiczona w lekturze podejrzliwej, wypreparowuję ślady siedmioletniej relacji we wstępie i późniejszych przykładach rozmaitych błędów, zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Pisze dla nas kobieta, która zbyt szybko związała się z niewłaściwym mężczyzną, długo leczyła uraz, próbowała pracy w mediach branży beauty, zrobiła karierę i teraz, ocalona z chaosu, związana z kompozytorem muzyki filmowej, objaśnia nam świat.
Nie chciałam popadać w ironię, prawdopodobnie rozsierdziła mnie zwyczajowa litania końcowa, długa lista osób pracujących przy tym dziele. Oraz stwierdzenie, że jego publikacja to spełnienie marzeń i wielkie szczęście. Wśród własnych krytycznych uwag zagubiłam krotką rekapitulację zjawisk, określających naszą cyfrową, chatbotową, konsumpcjonistyczną kondycję. Lista jest ciekawa, ale wnioski schematyczne. Montell pisze o efekcie aureoli, czyli uwielbianiu i nienawidzeniu celebrytów; błędach proporcjonalności, czyli wierze w pozytywne myślenie; ekonomii dywidendy, trzymającej nas w złych związkach lub niewłaściwej pracy. Porównywaniu się do innych, bo gdy ktoś odnosi sukcesy, to odejmuje ze wspólnej puli. Nadmiernej pewności siebie, iluzji świeżości, przesądach oraz nostalgicznym faworyzowaniu przeszłości. Każde z tych zjawisk tłumaczy za pomocą narzędzi typowych dla psychologii. Jednocześnie pomija bardziej złożone kwestie społeczne, polityczne czy ekonomiczne. Trudno kwestionować same tematy – zjawiska, o których mowa, są wszystkim znane. To zresztą część strategii narracyjnej: powoływanie się na ekspertów – najlepiej z dobrych uniwersytetów – ale też na instagramerki, przyjaciół, badania naukowe, zdrowy rozsądek oraz prawdopodobieństwo.
Wielopiętrowe diagnozy Montell mogą jednak zostać podważone przez różnice kulturowe. W rozdziale Zmieniająca się magia zostania przeciętnym rzemieślnikiem potrzebę włożenia wysiłku w pieczenie ciasta albo wytwarzanie mebli, zogniskowaną w ruchu DIY (do-it-yourself) autorka uznaje za wywrotową subkulturę oporu. Tymczasem w Polsce Zrób to sam Adama Słodowego stanowiło przecież praktyczną poradę czasów niedoboru. Nadejście sklepów IKEA było dla nas wyzwoleniem i nowoczesnością, a nie zaspokojeniem potrzeb majsterkowiczów, pragnących ocalić kult ręcznych robotek.
Opowieść o współczesnej irracjonalności nie należy do gatunku popularnych poradników. Choć zaleca się do bardziej wymagającego audytorium, to nie jest publikacją popularnonaukową i nie ma cech eseju. Błyskotliwe passusy, efektowne skojarzenia, inkrustowanie wywodu argumentami specjalistów, historiami kawiarnianymi i zwierzeniami stawia tę książkę na półce z publicystyką. Publicystyczne są metody pozyskiwania źródeł – obok zasobów bibliotecznych ważną funkcję pełnią wywiady i media internetowe. Montell jest łagodna wobec nawyków współczesnych ludzi i niczym mówczyni motywacyjna daje proste odpowiedzi: kontaktuj się z naturą, wyjdź z toksycznego związku, zrób coś własnoręcznie. Nie wznosi się przy tym na wyższy poziom rozbiórki matriksa, w którym żyjemy..