Bałtyk (nie)oswojony
Marcin Herrmann
Uzyskanie dostępu do Bałtyku przez II Rzeczpospolitą w zbiorowych wyobrażeniach sprowadza się do aktu zaślubin Polski z morzem 10 lutego 1920 roku, który wpisano do kanonu mitów założycielskich odrodzonego państwa. W istocie przyłączenie Wybrzeża do Polski było rozciągniętym na lata procesem, wykraczającym zarówno poza jednorazowe symboliczne gesty, jak i administracyjną rutynę. W sensie gospodarczym i społecznym Pomorze w latach 20. XX wieku stało się teatrem wielkich, gruntownych i gwałtownych zmian obejmujących wszystkie (lub prawie wszystkie) dziedziny życia. Wybrzeże dla współobywateli z interioru było odległe, nieznane i obce. By włączyć je do symbolicznego narodowego imaginarium odradzającego się państwa, starano się ów dystans zlikwidować. Proces ten opisuje Małgorzata Litwinowicz-Droździel, historyczka kultury związana z Instytutem Kultury Polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Utrzymaną w konwencji eseju naukowego publikację tworzy sześć tekstów, w których autorka przybliża mechanizmy kreowania polskiego mitu morskiego na płaszczyźnie literatury, etnografii i przyrodoznawstwa. Punkt wyjścia do rozważań stanowi diagnoza śladowej jedynie obecności kwestii morskiej i pomorskiej w tekstach kultury budujących polską tożsamość w czasach zaborów. Konsekwencją takiego stanu rzeczy będzie konieczność późniejszego oswajania tematyki morza, realizowanego m.in. poprzez mitologizację, kreacje dotyczące języka i krajobrazu czy przesadne egzotyzowanie tamtejszej ludności. W II Rzeczypospolitej Bałtyk szybko stał się katalizatorem narracji propagandowych. Podkreślano skalę i tempo modernizacji Pomorza, co budowało obraz nowoczesnego państwa, umiejętnie wykorzystującego nowe, niewielkie i niezagospodarowane terytorium. Na potrzeby wewnętrzne tworzono wrażenie, że odradzające się państwo może dołączyć do grona morskich imperiów.
Narzędziem oswajania nieznanego terytorium była między innymi literatura, która nie tyle przybliżała rzeczywistość Pomorza, ile kreowała wyobrażenie o niej. Literackie oswajanie przybierało rożne formy: trywialnej dydaktyki, monumentalizacji i mityzacji przestrzeni czy podkreślania jej odrębności i kreowania obrazu Wybrzeża jako krainy osobnej i tajemniczej. Innym zabiegiem były próby adaptacji do kultury polskiej języka kaszubskiego, co oznaczało jego włączenie w obręb literackiej polszczyzny. Oswajanie realizowało się również w majestacie nauki. W tym kontekście Małgorzata Litwinowicz- Droździel przywołuje badania etnograficzne prowadzone w 1933 roku przez Bożenę Stelmachowską wśród rybaków Półwyspu Helskiego. Autorka szczegółowo naświetla historyczne tło tych badań, przywołując druzgocący w swojej wymowie raport sejmowej Komisji Pomorskiej z 1920 roku, ujawniający opresyjne podejście nowej administracji i wojska do ludności kaszubskiej, które doprowadziło do rozczarowania i wzrostu nieufności tubylców w stosunku do władz. Wyniki badań Stelmachowskiej zostały opublikowane ostatecznie dopiero w 2009 roku, jednak bardziej jako ciekawostka niż rzetelne źródło wiedzy. W Dwudziestoleciu zbiorowe wyobrażenia o tej rybackiej społeczności Wybrzeża kształtowała przede wszystkim literatura. Litwinowicz-Droździel analizuje literacki obraz nadmorskich wsi, konfrontując dwie odmienne wizje linczu we wsi Ceynowa (obecne Chałupy), dokonanego przez miejscową ludność w 1836 roku na oskarżonej o czary kobiecie. Porównuje interpretację Stefana Żeromskiego, ktory tworzy narrację głęboko mizoginiczną, deprecjonującą zarówno ofiarę, jak i społeczność lokalną, oraz Wandy Brzeskiej, która rekonstruuje mechanizmy narastania przemocy i piętnowania inności w zamkniętej patriarchalnej społeczności.
Litwinowicz-Droździel zauważa, że praktyka oswajania dotyczyła również kwestii dbałości o środowisko naturalne i korzystania z niego. Identyfikuje mechanizm uhistorycznienia przyrody polegający na jej włączeniu w domenę dziedzictwa kulturowego i historycznego. Zwraca też uwagę, że postulat ochrony bałtyckiej flory i fauny, wiążący się z ograniczeniami lub całkowitym wyłączeniem z eksploatacji części Wybrzeża, nie miał szans na realizację wobec priorytetów młodego państwa zakładających maksymalne wykorzystanie niewielkiego nadmorskiego terytorium.
Na uwagę zasługują język oraz sposób prowadzenia narracji przez Małgorzatę Litwinowicz-Droździel. Jej eseistyczny styl swobodnie czerpie z dorobku rożnych dyscyplin, m.in. literaturoznawstwa, historii nauki, etnologii czy studiów postkolonialnych. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że opowieść ta momentami zyskuje wymiar bardzo osobisty. Autorka urodziła się w Lęborku w rodzinie niepochodzącej z Pomorza, dlatego przywołuje własne wspomnienia nadmorskich wakacji jako doświadczenia z jednej strony głęboko rodzimego, z drugiej naznaczonego poczuciem obcości.
W Oswajaniu Litwinowicz-Droździel proponuje rewizję ugruntowanych, martyrologicznych i modernizacyjnych narracji dotyczących procesu włączania Wybrzeża w granice odradzającej się Rzeczypospolitej. Badaczka dekomponuje kulturowe oraz społeczne mechanizmy symbolicznej kolonizacji tego regionu. Dowodzi przy tym, że tytułowe oswajanie Bałtyku, traktowanego jako metafora całego morskiego uniwersum II Rzeczypospolitej, rzadko wiązało się z autentycznym poznaniem, zakorzenieniem czy budowaniem głębszych więzi. Było raczej nakierowane na zdominowanie i uformowanie nowej przestrzeni zgodnie z odgórnie narzuconym państwowym celem. Monografia ta stanowi tym samym istotny, krytyczny głos w dyskusji nad relacjami między aparatem władzy a ludnością Pomorza w latach 20. XX wieku. Kwestia ta mimo upływu dekad wciąż nie została w pełni przepracowana. .