W krainie bez norm i zasad

Jakub Rawski

Ishbel Szatrawska konsekwentnie idzie swoją drogą w literaturze. Jej poprzednia powieść Toń, będąca antysagą rodzinną z wyraźnymi nawiązaniami do mitologii bałtyckiej, była przesycona licznymi kontekstami, z których najważniejszy – historyczny – ściśle korelował z egzystencjalnym. 

Podobny zabieg pisarka zastosowała w swojej najnowszej prozie. O ile we wcześniejszej książce splotła dwa wątki – współczesny oraz historyczny – o tyle w Wyroku czas akcji umieszczony został pod koniec II wojny światowej, gdy już wiadomo, że pożoga niedługo będzie mieć finał, ale gdzieś w oddali walki nadal trwają, przetacza się front, giną ludzie, nie wiadomo, jaka i czyja władza ostatecznie się ukonstytuuje. Ta liminalność przestrzeni i czasu znakomicie koreluje z niepokojącym oraz niejasnym statusem oraz misją głównych bohaterów utworu.

Franciszek Strzelecki i Czesław Majda – czytelnik nie zna ich pełnej motywacji, jedyną pewną jest chęć przeżycia. Wiadomo, że są bezwzględni, sprytni i doświadczeni przez zawieruchę wojenną. Wypełniają zlecone zadania, dopuszczają się rabunków, morderstw: „swołocz, co tylko w bandytyzm wiarę chowa”. Od przywódcy oddziału partyzanckiego, Widy (strona polityczna nie jest wiadoma), otrzymują rozkaz wykonania wyroku na dezerterze podejrzanym o kolaborację, Pierończyku. Nie zadają pytań, wyruszają w podróż, by wykonać polecenie. Wątpliwości narastają z rozwojem akcji. Szatrawska konstruuje ponurą, brutalną rzeczywistość, w której chaos, przemoc i obojętność są codziennością. W warstwie aksjologicznej nie obowiązują podstawowe wartości – sprawiedliwość, współczucie czy sumienie. Dominuje okrucieństwo i bezkarność, a jednostka ludzka jest reifikowana. Opisy górskiej przyrody – groźnej, surowej, nieludzkiej, a zarazem potężnej i wszechogarniającej – z którą stykają się podczas swojej wędrówki Majda i Strzelecki, są ściśle skorelowane z chłodem i bezdusznością zarówno społeczeństwa, jak i samej egzystencji.

Atmosfera Wyroku jest duszna i mglista jak przeszłość jego bohaterów. Są beckettowscy, przypominają Estragona oraz Vladimira z Czekając na Godota. Wędrują, ich pamięć okazuje się zawodna, wielu rzeczy nie pamiętają, mają wyznaczony cel, ale niewyraźny i nie do końca pojęty. Wzajemnie się uzupełniają pomimo różnic: „Ogień i woda. Żywioł i głowa. Razem zyskiwali moc, a gdy przemoc stawała się celem, ich wspólna siła była poza ludzkim rozumieniem. Jeden drugiego dopełniał i pchał do dzieła”. Wyrok ewidentnie odwołuje się do poetyki dzieł Samuela Becketta, głównie poprzez wprowadzenie estetyki brzydoty, ostrych kontrastów, rozpadającego się świata, dojmującego poczucia obcości czy afirmacji negacji. Powieści blisko też do twórczości Stanisława Grochowiaka, zarówno poetyckiej (wiersze z trzech pierwszych tomów pisarza), jak i prozatorskiej (Karabiny). Tym bardziej że świat pod koniec wojny czy tuż po wojnie, który odznacza się anomią, rozpadem, liminalnością, to rzeczywistość opisywana przez Grochowiaka we wspomnianej powieści. Ale przecież nie tylko u niego.

W polskiej literaturze nie brakowało takich głosów. Najważniejsze tytuły, z którymi Wyrok siłą rzeczy dialoguje, to Popiół i diament Jerzego Andrzejewskiego, Toast Józefa Hena (wznawiany później jako Prawo i pięść i pod takim tytułem zekranizowany), powieści Zbigniewa Nienackiego – Worek Judaszów, Podniesienie i Liście dębu (tutaj podobnie jak u Szatrawskiej pojawia się motyw kolaboracji) – oraz dramat Tadeusza Różewicza Do piachu. We wszystkich tych utworach to bezwzględna historia determinuje działania jednostki, a ci, którzy chcą ją zmienić, odwrócić jej bieg, zawsze przegrywają (Maciek Chełmicki z powieści Andrzejewskiego). Majda i Strzelecki są zdemoralizowani, znakomicie odnaleźli się w swoich czasach: „Urodzili się po to, by przyszedł czas wojny”, dostosowali do warunków, zaakceptowali je oraz wykorzystali. Człowiek jawi się w powieści Szatrawskiej jako bezwolny wobec wyroków historii, może jedynie spróbować przetrwać. Tytuł ma więc podwójne znaczenie – wyrok, który mają wykonać bohaterowie, oraz wyrok, który wydała na nich (i innych bohaterów tej opowieści) historia.

Innym ważnym tropem intertekstualnym, który Szatrawska pozostawiła czytelnikom do rozszyfrowania, jest motyw pary bohaterów podróżujących przez świat pełen przemocy i chaosu. Topos ten pojawiał się chociażby w prozie Cormaca McCarthy’ego, żeby wymienić tylko trzy jego głośne powieści: W ciemność (kazirodcze rodzeństwo, chociaż oni podróżują osobno), Krwawy południk (Dzieciak i jego towarzysze) oraz Droga (ojciec i syn). W tych tytułach para bohaterów czy też antybohaterów podróżuje przez dziewiętnastowieczną, dwudziestowieczną lub postapokaliptyczną Amerykę po to, by się uratować. Znaleźć ratunek w świecie bez norm i zasad. Po prostu przeżyć. W Krwawym południku podobnie jak u Szatrawskiej wyraźna jest stylizacja biblijna, paraboliczna na poziomie języka i treści. Majda i Strzelecki przez swoją mroczną przeszłość stają się wyrazicielami ogólnych prawd o człowieku postawionym w sytuacji granicznej, czyli w czasie wojny. Pojawiają się również bohaterowie wykraczający daleko poza ramy realizmu: ślepiec przepowiadający przyszłość, przypadkowy woźnica zapowiadający ruchem ręki śmierć jednemu z bohaterów, Ostapowa „nieznająca czasu”. U McCarthy’ego sytuacją graniczną był okres walk z Indianami. Szatrawska umiejętnie dostosowuje optykę narracyjną do warunków polskich, jeżeli chodzi o używanie zarówno w opisie, jak i w dialogach regionalizmów, potocyzmów czy brutalizmów, ale w wymiarze egzystencjalnym kreuje podobnych antybohaterów, jakich nie brakuje w Krwawym południku – Dzieciak czy Louis Toadvine. Najważniejsza wydaje się w tej próbie porównania kwestia manicheizmu oraz fatalizmu ludzkiego losu. Manicheizm zakłada istnienie dwóch przeciwstawnych sił: dobra i zła, które pozostają w dialektycznym konflikcie. W prozie McCarthy’ego i Szatrawskiej świat jest areną walki bohaterów jednoznacznie negatywnych i niejednoznacznych antybohaterów, bo ludzie mogą być jednocześnie fascynujący i potworni. Tym samym w Wyroku i Krwawym południku manichejskie obrazowanie stanowi punkt wyjścia, który ostatecznie zostaje zrelatywizowany. Zło jest wszechobecne, aktywne i inteligentne, a dobro nieobecne lub słabe.

Nie tylko dialog z amerykańskim prozaikiem zwraca uwagę, ale również aluzje językowe względem Czarnego potoku Leopolda Buczkowskiego. W tej powieści czytelnik śledził losy grupy Żydów, którzy zorganizowali się na rzecz samoobrony przed hitlerowskim okupantem. Z pomocą wybitnej wirtuozerii narracyjnej oraz językowej Buczkowski spróbował zbliżyć się do rwącego nurtu doświadczeń ekstremalnych, symbolizowanych przez tytułowy czarny potok. Szatrawska nawiązuje do tego sposobu stylistycznego obrazowania. Podobnie jak Buczkowski wprowadza mocne sceny, stosując przemyślane konstrukcje lingwistyczne. W Wyroku warstwa językowa została bardzo sprawnie poprowadzona dzięki zrytmizowaniu narracji poprzez wyliczenia, celowe zmiany składni, operowanie naprzemiennie zdaniami pojedynczymi i złożonymi. Powieść Szatrawskiej zbliża się genologicznie do poematu prozą czy też do spoetyzowanej prozy, co stanowi kolejny element łączący z Czarnym potokiem. Nie brakuje metafor, porównań, pytań retorycznych itd. Kompozycyjnie, tym razem w przeciwieństwie do Buczkowskiego, pisarka nie zastosowała żadnego podziału, nie ma rozdziałów, części. Czytelnik nie dostaje ani na chwilę wytchnienia od opisów i wydarzeń z fabuły, gdziekolwiek zrobi przerwę, uczyni ją w niewłaściwym miejscu. Wyrok jakby żądał, aby przeczytać go od razu. Ta autorska decyzja koreluje z niepokojącą, rozmytą rzeczywistością świata przedstawionego, a tym samym z dynamiką dzieła.

Wyrok to utwór dojrzały, przemyślany i bardzo sprawny fabularnie; kontaminuje różne gatunki – antyutopię, antybaśń, thriller, parabolę, powieść historyczną. Tutaj jednostka nie ma znaczenia, a porządek (jeśli w ogóle jakiś istnieje) opiera się na przemocy i strachu. Pozostaje próbować przetrwać. Warto jednak podkreślić, że najnowszą prozę Szatrawskiej można czytać bez intertekstualnego bagażu. To literatura, która broni się sama, która nie jest wyłącznie mozaiką wątków i motywów z tekstów napisanych przez antenatów, a rzetelną, udaną powieścią. Z suspensem. Wyrok potwierdza wysoką pozycję Szatrawskiej w polskim polu literackim.