Nuda czyni cuda
Jadwiga Clea Moreno-Szypowska
Językoznawcy, filozofowie oraz mediewiści cenią przede wszystkim jego prace naukowe omawiające interesujące ich tematy, ale wielbiciele włoskiego profesora wiedzą również, że wśród jego dzieł znaleźć można prześmiewczą książkę z rysunkami, do których dołączono wierszowane facecje.
Za namową przyjaciół Umberto Eco, student dopiero wchodzący na naukową scenę, pod Joyce’owskim pseudonimem Dedalus, opublikował w 1958 roku pierwszą wersję recenzowanej pozycji. W 2004 roku ukazał się nakładem Wydawnictwa M jej przekład autorstwa Moniki Woźniak. Włoski tytuł Filosofi in liberta został, najprawdopodobniej w nadziei przyciągnięcia większej liczby czytelników, zamieniony na Filozofia frywolna, choć dosłowne tłumaczenie Filozofowie na wolności nie tylko dobrze brzmi, lecz także doskonale wskazuje na treść książki, w której myśliciele – od presokratyków począwszy, na analitykach skończywszy – uwolnieni z węzłów akademickiej powagi poddają się wierszowanym i rysowanym żartom młodego autora. Prześmiewczy twórca utożsamia się ze swoimi bohaterami, bo tak jak oni pragnie wolności: chce wyjść poza żargon akademicki, oni zaś nie znoszą truizmów wygłaszanych na ich temat.
Znudzony student, marząc o wydostaniu się z zatęchłych sal uniwersytetu, pozwolił ulecieć myślom, przelewając na papier serię ilustracji i krótkich wierszowanych tekstów streszczających w zabawnej formie filozoficzne przemyślenia takich sław, jak Arystoteles, Tomasz z Akwinu czy Hegel. Dla przykładu Arystoteles jest ukazany jako autor: „Tego mechanizmu / określanego mianem sylogizmu”. Zaś Akwinata: „Stworzył mądry system reguł, / by wyjaśnić każdy szczegół, / wszystkie ważne tajemnice, / od Boga po gąsienicę”. Natomiast Hegel: „Od dzieciństwa przeciwieństwa / […] kochał do szaleństwa”.
W 2025 roku Noir sur Blanc wypuściło na polski rynek nową edycję książki Eco, również w przekładzie Moniki Woźniak. Dodano tu jednak nagrodzone w wydawniczym konkursie tłumaczenie jednego z wierszy z oryginału… francuskiego. Jest to dzieło studentki Instytutu Romanistyki Uniwersytetu Warszawskiego Igi Kochańskiej. Włoch bowiem, aby wyśmiać rozdział pojęć „signifié” i „signifiant”, stworzony przez ojca semiotyki, Genewczyka Ferdynanda de Saussure’a, napisał o nim piosenkę w jego rodzimym francuskim języku. Tytuł tego najnowszego wydania to Rozważania niepoważne, być może wydawcy doszli do słusznego, moim zdaniem, wniosku, że poprzedni, Filozofia frywolna, kierował myśl czytelnika w zupełnie innym kierunku, tam gdzie filozofia staje się błahostką. Przypis edytorski, korygujący poniekąd autora, uzasadnia wybór tytułu tym, że według wydawców lepiej oddaje charakter publikacji, która wykracza poza zabawną i wierszowaną historię filozofii (I część O filozofii niepoważnie i Mały podręcznik metafizyki napisany wierszem). Zawiera bowiem dodatkowo kilka krótkich tekstów o literackich ulubieńcach Eco: Marcelu Prouście, Tomaszu Mannie, Jamesie Joysie i Alessandrze Manzonim, pastisz Dantego i wzmiankowany już wiersz o de Saussurze (II część O literaturze niepoważnie) oraz pikantną rymowankę o królu Edypie. Szacowny autor bawił się także komponowaniem pieśni biesiadnych (chansons a boire) do śpiewania na bankietach inauguracyjnych kongresów naukowych. Przekład tych ostatnich ‒ bardzo trudny od strony formalnej, bo zmuszony uwzględnić dostosowanie tekstu do melodii ‒ rodzi pytanie, na ile jest adekwatny w stosunku do oryginału. Wielka szkoda, że nie pomyślano o wersji dwujęzycznej, by czytelnik mógł sprawdzić, jak brzmi w oryginale to, co po polsku oddano następująco: „Kant mi piace tant, / Bo nie mówi dud- du- du / du -dukam do kaduka!”.
Tomik zamyka popularyzatorski tekst Tomasza Stawiszyńskiego, napisany jakby na przekór Włochowi, bo przytaczający ‒ „całkiem poważnie” ‒ jak głosi podtytuł, ogólnie znane informacje o najpopularniejszych filozofach. Nasuwa się przypuszczenie, że w zamierzeniu wydawcy książeczka Eco nie jest już intelektualną zabawą dla wtajemniczonych, tylko swoistym wprowadzeniem laików w historię filozofii.
Rozważania niepoważne, zgodnie z zamiarem autora, czyta się lekko i przyjemnie, w czym pomaga sprawne tłumaczenie. Zwraca jednak uwagę podpis pod rysunkiem na stronie 42, przedstawiającym Spinozę w szlafroku i bamboszach przyglądającego się spadającej doniczce, podpisany: „Cóż to za metody?”, co błędnie kieruje myśl czytelnika ku Kartezjuszowi, poprawny zaś przekład to „Co to za maniery?” (w oryginale „Ma che modi sono questi?!”).
Abstrahując od pewnych wątpliwości związanych z samym wydaniem, broszurka Umberto Eco jest dobrą ilustracją jego młodzieńczej pasji, której pozostał wierny przez całe swoje życie intelektualne, a było nią znalezienie atrakcyjnego sposobu na przedstawienie zawiłych kwestii intelektualnych. W zamieszczonej na wstępie Notce autor zapowiada: „możemy żartować, ale zawsze na poważnie”. Tak więc Rozważania niepoważne, Filozofię frywolną czy też Filozofów na wolności ‒ jak zwał, tak zwał ‒ uznać można za cudowny owoc wyrosły na turyńskim uniwersytecie na podłożu nudy na pudy, doskonały sposób na spędzenie czasu w poczekalniach, środkach lokomocji czy na nudnych wykładach albo konferencjach. Do czego zachęcam nie tylko młodzież tymi słowami autora (napisanymi w odniesieniu do Prousta): „Zwracam się więc do młodzieży, / niech do jej czytania bieży, / mówi wam człek doświadczony: / nie będzie to czas stracony”. .