Najlepsi szpiedzy na świecie

Marcin Jauksz

Fantastyka ma swoje powody, aby żywić się tematami wyrosłymi z dwudziestowiecznych wyścigów zbrojeń. Osadzona w latach 30. Latająca forteca, stworzona przez Lorenza Palloniego i Miguela Vilę, nawiązuje do tradycji fantastycznonaukowego komiksu o wpływie obcych cywilizacji na ziemski postęp technologiczny i fantazji o szalonych naukowcach. Pokazuje działania włoskich faszystów po odnalezieniu Niezidentyfikowanego Obiektu Latającego pod Turynem (tajemnicza katastrofa to fakt historyczny), rozwija przy tym reguły prostolinijnej konwencji thrillera sci-fi podyktowanej popkulturze globalnej przez wypadki w Roswell, które choć późniejsze, przedostały się do masowej świadomości skuteczniej niż włoskie UFO.

Palloni to autor wielu albumów komiksowych, także rysownik oraz założyciel i redaktor czasopisma „La Revue Dessinée Italia”, Vila z kolei jest twórcą m.in. nagrodzonego komiksu Fiordilatte, wielbicielem znanego w Polsce Charlesa Burnsa, a własną markę wyrabia sobie oryginalnym urządzaniem kolejnych plansz rysowanych historii. Jeśli bowiem hasła wywoławcze takie jak fantastyka naukowa czy komiks wojenny nie sprawiają, że komiks ten wydaje się wart uwagi, to kompozycja, pomysły scenariuszowo-graficzne czynią z niej pozycję absolutnie obowiązkową.

„Kompozycja” jest najlepszym słowem-kluczem do Latającej fortecy: szkatułkowo ułożona opowieść znajduje swój wyraz w charakterystycznych dla Vili planszach, gdzie nietuzinkowo poukładane kadry zmuszają odbiorcę do wytężonej uwagi. Fakt, że najznaczniejsza, centralna historia z lutego 1933 roku relacjonowana jest najpierw w roku 1943 biegłemu psychiatrze i jego asystentce przez tajemniczego więźnia trzymanego w odosobnieniu i nazywanego Bestią z Turynu, a potem tajemniczej kobiecie, która przesłuchuje tę asystentkę pół wieku później, podkreśla umowność przedstawionych wydarzeń. Warto zaznaczyć, że wszystko jest tu fikcją, jednak fabuła odnosi się do sytuacji mających ważne miejsce w obrębie spiskowych teorii XX wieku, co sprawia, że termin „fikcja” nabiera tu wielorakiego znaczenia. Podwójne zapośredniczenie podkreśla subiektywność opowieści o dwójce młodych ludzi, Aurélio i Benedetcie, którzy chcą poznać prawdę ukrytą za tajemniczym wypadkiem, a ta dziennikarsko-szpiegowska bezkompromisowość zmusi ich do konfrontacji z faszystowskim aparatem przemocy.

W opowieści Palloniego i Vili polityka i życie osobiste sprytnie się splatają, gdyż członkiem oddziału Czarnych Koszul ochraniającego specjalny zespół powołany przez Mussoliniego do zbadania tajemniczego statku jest Atillio, starszy brat Aurélia, którego lojalność względem ludzi ze swoich okolic i rodziny zostanie wystawiona na próbę w związku z jego obowiązkami… Tuszowanie katastrofy niezidentyfikowanej maszyny latającej to operacja, której skali młodociani ciekawscy detektywi nie są w stanie do końca zrozumieć, a to, co się wydarzy, zmieni życie wszystkich zaangażowanych postaci. Choć Vila nie stroni od groteskowości, a często pozwala sobie na prostotę kreski, pokazując postaci w dużym oddaleniu, intensywność emocji towarzysząca lekturze niekonwencjonalnych plansz nie słabnie. Detektywistyczne zacięcie bohaterów ma wszelkie szanse udzielić się odbiorcy wytężającemu wzrok w poszukiwaniu istotnych detali. Nie wszystkie będą piękne, człowiek Palloniego i Vili potrafi być też ohydny.

To nie tylko bowiem fantastyczno-naukowy thriller polityczny, ale także obyczajowe zwierciadło Włoch – tych historycznych i tych współczesnych. (Pod tym względem ciekawie myśli się o nim w kontekście Netflixowego serialu Kaspra Bajona Projekt UFO). Palloni i Vila w aurze wschodzącej wojennej apokalipsy zadają kluczowe pytania o znaczenie indywidualnych więzi w dobie polityczno-społecznych represji, o publiczną odpowiedzialność, również o miejsce pamięci w budowaniu tożsamości. Dwaj tajemniczy mężczyźni, którzy pojawiają się od czasu do czasu w tej historii, może uciekinierzy z domu wariatów, może kosmici, może włoscy „faceci w czerni”, są tu dziwnym lustrem, w którym przejrzeć się mogą (często nie mniej dziwni) bohaterowie Latającej fortecy. Nie psując nikomu frajdy z lektury, można potwierdzić istnienie sił pozaziemskich w tej historii, ale też zaznaczyć, że jest to opowieść zdecydowanie antropocentryczna, gdzie ludzkie losy wzięte są w ramy jakby z innego świata. Wybrane kadry wypełnione są obcym alfabetem (czy słowami?), inne mogą służyć za potencjalne soczewki, przez które na ludzkie zachowania patrzyliby przybysze z innych planet. Graficzny koncept wynosi komiksową pulp fiction na orbitę miejscami subtelnych, chwilami pełnych dramatyzmu, ale niepozbawionych ironii diagnoz dotyczących miłości odwzajemnionych i nie, toksycznych relacji z rodzicami, obywatelskich powinności oraz granic wspólnotowej solidarności. Narastający europejski konflikt i wyścig zbrojeń, którego ważnym elementem może być „upadły” obiekt latający jako źródło kształtującej losy świata technologii, są tu często symboliczną hiperbolą tych prywatnych wyborów, których dokonują szeregowi Włosi w obliczu Niesamowitego.

Polskie wydanie Timof Comics odwzorowuje rozmiary włoskiego oryginału. We Francji, gdzie komiks prezentowano na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angouleme, wydany był w nieco większym formacie, co mogło ułatwiać kontakt z wybranymi mikrokadrami. Dla polskiego odbiorcy będzie to jednak szansa do ćwiczenia uwagi. Z ziemi włoskiej (i z włoskiego nieba) bijąca różowa poświata tej fantazji mieni się naprawdę oryginalnie.