Polonistyczna narracja o czynieniu świata lepszym

Julia Rott-Urbańska

Magdalena Ochwat rozpoczyna swoją książkę od „sumbiografii”, rozumianej jako suma wydarzeń i doświadczeń składających się na jej własne i indywidualne spojrzenie na przyrodę i sposoby zamieszkiwania Ziemi. Pisze o zmianie obszaru swoich zainteresowań badawczych porzuciła badania nad poezją Jana Twardowskiego, Janusza Pasierba, Wacława Oszajcy na rzecz refleksji pedagogicznej z próbą aplikacji idei klimatyczno-środowiskowych w obszarze humanistyki”, co doprowadziło do napisania recenzowanej książki o humanistycznej edukacji środowiskowej. Przyznaje, że wpływ na to miały powołanie i działania Interdyscyplinarnego Centrum Badań nad Edukacją Humanistyczną w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz jej udział w procesie wdrażania edukacji zorientowanej na poprawę klimatu w Katowicach (była członkinią zespołu, którego prace dotyczyły integracji treści z zakresu środowiskowego z podstawami programowymi wszystkich przedmiotów na drugim etapie edukacyjnym). Umieszcza też tutaj ważną, entuzjastyczną deklarację: moja sumbiografia budowana jest na idealistycznym przekonaniu o performatywności tekstów, opiera się na ufności w to, że lektura i interpretacja tekstów kultury przekłada się na zmianę postaw wobec dokonującej się destrukcji środowiska naturalnego i na style zamieszkiwania Ziemi. Wierzę w edukację jako zaproszenie do współpracy, współdziałania w świecie.

Ochwat proponuje redefiniowanie naszych relacji z naturą. To ważne, bo przecież w ostatnich latach nie tylko ograniczyliśmy osobiste relacje ze sobą nawzajem, ale również coraz bardziej wycofujemy się z relacji ze środowiskiem. Zwraca uwagę na ogromną rolę w tym procesie niedocenianej subdyscypliny polonistycznej, jaką jest dydaktyka literatury, na częste dyskredytowanie badań nad polonistyką szkolną. Sama takie badania, w perspektywie nowej humanistyki i humanistyki środowiskowej, z powodzeniem podejmuje. Edukacja [] jak chce Ochwat powinna być darem, a nie towarem, który wszedł w obieg kapitalistycznej logiki, międzyludzkiej konkurencji, rywalizacji o stopnie i czerwone paski na świadectwach, nie działaniem według schematu i sformatowania. Edukacja ma być wolnością, i być jak... las naturalny, który zamieszkują różnorodne gatunki, w rozmaity sposób postrzegające świat: taki las jest polifoniczny, składają się nań różnorodne sposoby życia. Ta metafora kształtowania uczniów niczego nie zakładamy, bo to obszar o nieznanym potencjale, owianym tajemnicą, podobnie jak każdy człowiek”. Co warte podkreślenia, edukacja ma być symbiotyczną relacją z innymi, dzięki której możemy przekraczać granice między naukami, ekologizująchumanistykę szkolną, i dokonywać ekologicznej korekty nauk humanistycznych (tutaj autorka rozwija koncepcję Ewy Bieńczyk) na rzecz humanistyki zaangażowanej oraz interdyscyplinarnej. Autorka postuluje redefiniowanie pojęć, dyskursów, sposobów wartościowania i wyobrażania świata, reinterpretowanie szkolnych lektur. I nie chodzi tu oczywiście o prosty model. Przykładowo opis przyrody w Panu Tadeuszu. Choć w jednym rozdziałów badaczka proponuje interpretację środowiskową właśnie opisu lasów litewskich w epopei Adama Mickiewicza oraz historii przedmiotów i sposobu ich traktowania przez człowieka w baśni Hansa Christiana Andersena Imbryk. Zwraca jednak uwagę, że teksty te są głęboko osadzone w tradycji historycznoliterackiej i szkolnej metodyce czytania, jak pisze, by wytwarzać w szkole nowe opowieści, w których ma miejsce współpraca i kooperacja, wzajemne powiązania, pokrewieństwa”. W finalnej części książki ogłasza swój powiązany z tym dekalog, „drogowskazyedukacji klimatyczno- środowiskowej, opracowany na podstawie wniosków z badań przeprowadzonych na temat postaw uczniów, nauczycieli i rodziców oraz studentów wobec zmian klimatu. Nie ma on charakteru stałego i zamkniętego, co więcej, zawiera autorską zachętę, by dopisywać swoje punkty, by katalog ten poszerzać i przemyśliwać na nowo jego istotę w zmieniających się warunkach środowiskowych. Mnie najbardziej zainteresowały propozycje, by edukację środowiskową oprzeć na zasadzie: mniej faktów, więcej działania (a więc na doświadczaniu, procesach i relacjach, przeżywaniu, obserwacji, byciu w terenie, rezygnacji z systemu klasowo-ławkowego na rzecz edukacji terenowej, angażującej, empatycznej i skierowanej ku przyszłości), by stosować dyskurs oparty na zachwycie, rezygnując z tonów apokaliptycznych na rzecz nadziei i poczucia sprawczości, rozumianej jako proces, który uwzględnia również emocje i tworzy relacje oparte na wyhamowaniu, umiarze i empatii. Propozycję dziesiątą zacytuję w całości: Zmieniajmy filozofię działania szkoły. Eliminujmy zgubne awansowe myślenie oparte na wzrościzmie, na rywalizacji, a nie na poszerzaniu wrażliwości, uważności oraz troski o innych i o Ziemię”.

Warto też zwrócić uwagę na towarzyszące książce aneksy. Pierwszy zawiera rożne deklaracje środowiskowe do wykorzystania w praktyce szkolnej na lekcjach języka polskiego (Światowej karty przyrody, Karty praw roślin, Deklaracji praw drzewa oraz Deklaracji praw pamięci Ziemi). W tej ostatniej możemy przeczytać m.in.: 2. Nasza planeta, Ziemia, jest jedyną rzeczą, która łączy wszystkich ludzi. Każdy z nas jest związany z Ziemią i to jest związek pomiędzy nami i w istocie całym życiem. 7. Od zawsze zdawaliśmy sobie sprawę z potrzeby zachowania naszych wspomnień naszego dziedzictwa kulturowego. Teraz nadszedł czas, aby ochronić nasze dziedzictwo. Przeszłość Ziemi jest nie mniej ważna niż przeszłość człowieka”. W kolejnych aneksach znajdziemy cenne listy lekturowe: Propozycje reportaży środowiskowych do wykorzystania na lekcjach języka polskiego oraz Najnowsza literatura środowiskowa dla dzieci i młodzieży – propozycje lekturowe, a całość kończy obszerna bibliografia (liczy prawie trzydzieści stron i zawiera bogate, w tym najnowsze i anglojęzyczne, piśmiennictwo naukowe) oraz indeks nazw osobowych. Trochę brakuje mi indeksu najważniejszych pojęć i terminów, który znacznie ułatwiłby czytelnikom poszukiwania wybranych treści, ale nie bądźmy małostkowi. Ważne, że edukacja poszła w las (parafrazuję nieco tytuł zakończenia monografii Ochwat), stając się źródłem nowych inspiracji dla polonistów.

Z lektury książki płynie jeszcze co najmniej jedna dodatkowa niezwykle ważna lekcja: jesteśmy małą cząstką wielkiej natury. Pamiętajmy, że wielkie misje rodzą się przez małe działania, jak mówiła niedawno Jane Goodall w swojej ostatniej rozmowie, wyemitowanej dopiero po jej śmierci. Ta wybitna badaczka i aktywistka użyła tutaj metaforyki wojennej (akurat nie jestem zwolenniczką takiego ujęcia, choć rozumiem, że jest to retorycznie nośne). Stwierdziła, że toczymy rodzaj wojny, by ocalić naszą planetę, wojny o naszą planetę. Jako poloniści bądźmy więc czynni, spróbujmy realizować pozytywną narrację o czynieniu świata lepszym i wyobrazić sobie inną, szczęśliwą przyszłość dla nas i dla przyszłych pokoleń..