Poezja i prawda
Wojciech Kaliszewski
Ostatni zbiór wierszy księdza Janusza Kobierskiego nosi tytuł Po imieniu. Każdy, kto sięgnie po tę książkę, odkryje, że znalazł się w świecie dobrze znanych mu – także z własnej codzienności – przeżyć i doświadczeń. Składają się na nie poszukiwania tego, co prawdziwe i dobre, co zbliża, a nie dzieli i, odwołując się do przeszłości, buduje obraz czasu przyszłego.
Nie zabraknie jednak w tym katalogu również stron ciemnych: bólu, lęku, niepewności, pęknięć i rozczarowań. Tak w skrócie można by nakreślić ramę tematyczną zbioru. Ale Kobierski zawsze wyprowadzał i wyprowadza swój świat przedstawiony z konkretu, z miniobserwacji, z tego, co osobiste, własne i „imienne”. Tytułowe „imię”, tak wyraźnie zaznaczone i podkreślone, nadaje jego wierszom wartość realnego obrazu, fenomenu istnienia, i zdarzenia, w którym czas przechodzi w wieczność, a ziemskie przemijanie łączy się z nieskończonym trwaniem:
W głębokiej rzece pamięci
niosę świat.
Co ja mówię.
Tylko jego fragmenty
Złączone
w jeden wieczności błysk.
Przypominam tutaj jeden z jego dawniejszych wierszy, który odsłania tę poetycką zdolność ujmowania i oddawania całości przez fragment. W nowym tomie Kobierski również sięga po taką autotematyczną i zarazem ontologiczną, bo dotyczącą istnienia, odsłonę. Tak oto pisze o powstawaniu wierszy:
One lęgną się w gniazdach przyziemnych
i z nich śmigają w górę
jak ptaki stęsknione przestworzy.
Poezja rodzi się – jak powiada autor – z nagłego doznania, olśnienia, przypomina iluminację, pozwalającą człowiekowi dostrzec to, co zazwyczaj niewidzialne i zakryte, jest darem. Poezja wynosi także to, co ciężkie i przygniatające, ku temu, co lekkie i jasne. Poezja prowadzi więc człowieka drogą ku górze, jest ukierunkowana wertykalnie. To klasyczna droga oczyszczenia, uzdrowienia tego, co materialne, przez to, co duchowe.
Co znaczy w tym kontekście nazywanie świata „po imieniu’? Janusz Kobierski chce naprawdę nazywać rzeczy „po imieniu” dla ukazania ich pełnej i klarownej formy. Dlatego stara się unikać omówień i niejasnych słownych wieloznaczności. W jego wierszach wyraźnie rysuje się granica między „tak” i „nie”, między mrokiem i światłem. Dlatego są tutaj wersy o zdecydowanie moralistycznym, nakazującym tonie, wypowiedziane w trybie zwrotów bezpośrednio kierowanych do czytającego. Taka bezpośredniość przekazu zbliża i pozwala autorowi stanąć jakby tuż obok drugiego, obok czytelnika czy słuchacza. Poeta nie przemawia z bezpiecznej odległości, nie buduje dystansu, a wręcz przeciwnie – chce być jak najbliżej czytelnika i chce z nim dzielić jego świat, chce go współtworzyć. W ten sposób zaznacza swoje miejsce w ludzkim świecie. Poezja jest dla Kobierskiego zadaniem „bycia wśród ludzi” i szczególnym sposobem bycia – „po imieniu” ze sobą. Bo tylko tak, tylko poprzez autorefleksję, poprzez swoisty rachunek sumienia każdy może sam siebie rozpoznać.
Nazywać „po imieniu” to również przywoływać tych, którzy poprzez swoją postawę osobową, cechy charakteru, wybory i decyzje wyznaczali granice zachowań godnych, właściwych i budujących. Jest w tym zbiorze wiersz zatytułowany Witold Pilecki, napisany z głębokiej potrzeby oczyszczenia współczesności z półprawd, z zakłamań i niejasności. Chodzi więc o ukazanie prawdziwej drogi życia człowieka. A ta, jak każda droga, może prosto prowadzić do celu, ale może też stać się labiryntem, błędnikiem i pułapką. Bohater tego wiersza – niezłomna postać, przykład współczesnego heroizmu – sam staje się znaczącą drogą, a jego
mężne życie […]
zasługuje, by wynieść je
na ołtarze.
Ta wyrazista postawa odpowiada wskazówkom, które u Kobierskiego podpowiadają:
pić ze źródła Prawdy
iść widną drogą.
Wiersze księdza Kobierskiego mają często postać zbliżoną do form aforystycznych. Są zwięzłe, skoncentrowane wokół konkretnej myśli, konkluzji i przesłania. A te dotyczą zazwyczaj troski o współczesny świat. Najważniejszym zadaniem, które poeta stawia przed czytelnikami, jest podejmowanie właściwego – roztropnego – wyboru działania. A to możliwe jest tylko po dokładnym rozeznaniu problemów, które sami przeżywamy i które trapią nasz świat. Kobierski bez metaforyzacji opisuje to, co dostrzega i co budzi jego niepokój:
Jak w kalejdoskopie
kotłują się poglądy wielu
z grupy tych ważnych,
często niepoważnych.
Wytknięta w ten bezpośredni sposób, za pomocą słowa „kotłują”, należącego do niskich rejestrów językowej elegancji, nicość publicznych sporów, kłótni i polemik prowadzi do poetę do równie prostego, lecz jakże dalekiego od niestałości twierdzenia:
Ale nad wszystkim jest Ktoś
Kto milczy w głos,
Wszak od Niego zależy
wszystko.
Boskie milczenie stanowi zwornik ładu i harmonii istnienia. W nim zatrzymuje się czas i milkną jałowe spory. W nim odradza się i nawraca świat. Takie jest główne przesłanie zbioru wierszy Janusza Kobierskiego. Wytycza ono perspektywę metafizyczną, która daje nadzieję i wyznacza cel, ale domaga się od człowieka dokonania wyboru: „Abyś zrozumiał, / po której jesteś stronie”. Wybory muszą być uzasadnione, musi je oświecać logos, prawdziwe światło rozumu. Bez tego świat, powiada poeta, pogrąży się w chaosie. Dlatego świat dzisiaj potrzebuje refleksji, potrzebny jest powrót Pana Cogito, potrzebne jest przywrócenie równowagi wewnętrznej w samym człowieku. Bez tego nie dokona się przemiana rzeczywistości na lepsze, nie wyprostują się ludzkie myśli, drogi i czyny.