Listy z progu światów

Jagoda Wierzejska

Jurij Andruchowycz od trzech dekad pozostaje jedną z najważniejszych postaci literatury ukraińskiej – twórcą, którego głos wyznaczył kierunek dla całego pokolenia, poprzez połączenie postmodernistycznej ironii z egzystencjalną powagą i polityczną przenikliwością. Listy do Ukrainy, napisane w latach 19891991, gdy autor studiował w moskiewskim Instytucie Literatury im. Gorkiego, stanowią w jego dorobku moment formacyjny. To właśnie w tym tomie krystalizuje się charakterystyczna dykcja autora pełna humoru, melancholii, intertekstualnych nawiązań i świadomego przekraczania gatunków. Cykl obejmujący dwadzieścia wierszy- listów jest jednym z najważniejszych świadectw literackich okresu rozpadu Związku Sowieckiego i narodzin niepodległej Ukrainy, a zarazem projektem głęboko osobistym: intymną próbą zachowania łączności z krajem w sytuacji przymusowego oddalenia, w obliczu dezintegracji dotychczasowych form życia i sensu oraz kształtowania się nowych.

Tom ten nie tylko odzwierciedla zmienność epoki, lecz również pokazuje, jak Andruchowycz korzysta z szerokiej tradycji literatury ukraińskiej: od groteskowego dziedzictwa Nikołaja Gogola, przez futuryzm i ironię Mychajła Semenki, po postmodernistyczną grę sensów właściwą grupie Bu-Ba-Bu, której był współzałożycielem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli. Jednocześnie jego poezja zachowuje wyraźny komponent metafizyczny nieostentacyjny, niekonfesyjny, lecz widoczny w sposobie, w jaki autor traktuje język zarówno jako narzędzie ocalania świata w momentach jego największej niestabilności, jak i jako materię zagrożoną rozpadem, co w tomie powraca w formie metapoetyckich refleksji o rozchwianiu słowa. Polskie wydanie, przygotowane przez Tomasza Różyckiego, jest w tym kontekście przedsięwzięciem wyjątkowym: tłumacz nie tylko oddaje zniuansowane rejestry oryginału, lecz czyni to z literacką wrażliwością, która pozwala czytelnikowi wejść w rytm i tonację lirycznych listów, zachowując ich lekkość, ironię i podskórne napięcie emocjonalne. To spotkanie dwóch poetów a nie jedynie autora i tłumacza.

W centrum tomu znajduje się Moskwa miasto przedstawione jako przestrzeń paradoksalna: uwięziona w skostniałych mechanizmach imperium, a zarazem pełna groźnej energii, napięcia i wewnętrznych pęknięć. Andruchowycz opisuje ją z perspektywy człowieka wytrąconego z codzienności. Sylleptyczny podmiot liryczny jego wierszy mieszka w akademiku, gdzie przewijają się osobliwe postacie środowiska literackiego, krąży nocami po stacjach metra, obserwuje absurdalne rytuały mieszkańców i urzędników, wchodzi w sytuacje graniczne, w których groteska staje się jedyną skuteczną formą samoobrony. W utworach powracają obrazy więziennych pęt i narzędzi kaźni, policyjnych przesłuchań oraz detali codzienności, które nabierają znamion alegorii: monet z fałszywym profilem cara, domu bez drzwi, szaleńczej windy kursującej między piętrami niczym między piekłem a rajem. To nie jest Moskwa realistyczna, lecz Moskwa jako figura fundamentalnej przemocy: miejsce, w którym aparat instytucjonalnej dominacji splata się z obyczajowym przymusem, a przeszłość zamiast tworzyć ramę pamięci zamienia się w obezwładniający ciężar teraźniejszości.

Na tym tle Ukraina jawi się jako przestrzeń kontrapunktowa: miejsce powrotu, kraina światła, śladów i symboli, które trwają mimo wielokrotnych zniszczeń. To właśnie tam znajduje się adresat listów ktoś bliski, do kogo podmiot liryczny zwraca się jak do jedynego punktu oparcia i żywej łączności z własną, choć odległą rzeczywistością. W wierszach Ukraina pojawia się więc zarówno jako dom, jak i jako projekt rzeczywistość zdolna odrodzić się dzięki świadomemu podtrzymywaniu pamięci kulturowej i zbiorowej wyobraźni. Obrazy barwne, zmysłowe, zakorzenione w obyczajowości i rodzinnych rytuałach, kontrastują z moskiewskim chłodem i brudem. Kulminacyjnym momentem jest wiersz XVI, utrzymany w tonie świątecznej przypowieści, w której cuda Bożego Narodzenia dokonują się nie w Betlejem sprzed wieków, lecz w tradycyjnej skrzynce z marionetkami znaku, że wspólnota musi budować swój świat choćby od najmniejszych figur, w miniaturowym porządku pozwalającym przetrwać czas zagrożenia.

Tom jest także autoportretem poety uwięzionego w sytuacji liminalnej. Andruchowycz kreuje podmiot którego nie sposób nie utożsamić z nim samym jednocześnie ironiczny i wzniosły. To melancholijny bywalec akademickich korytarzy, erotoman i cynik, człowiek podatny na nałogi, ale też niezwykle uważny obserwator, świadomy własnej słabości. Jego kreacyjna maska wielokrotnie pęka, odsłaniając dojmujący lęk twórcy, dla którego język pozostaje przestrzenią ocalenia, ale również materią przenikniętą ryzykiem załamania. W VII wierszu podmiot mówi o poezji jako o modlitwie do Kogoś, Komu już nie wierzysz, a więc jako o akcie skrajnej szczerości wobec świata, któremu nie można już powierzyć żadnego pełnego sensu. Słowa nieustannie rozpraszają się, multiplikują, zmieniają rejestry i dlatego list jako forma staje się dla nich tymczasową przystanią.

Odczytywane dziś, Listy do Ukrainy wybrzmiewają z poruszającą aktualnością. Wiele z opisanych tu doświadczeń przesłuchiwania, paranoiczna czujność władzy, mechanizmy przemocy, która przenika życie codzienne wydaje się uderzająco bliskich współczesnym realiom wojny, a zwłaszcza rosyjskiej agresji wobec Ukrainy. Tom, który powstał u progu rozpadu imperium, czytany trzy dekady później nie traci intensywności; wręcz przeciwnie: ujawnia struktury i figury myślenia, które przetrwały mimo geopolitycznych przemian. Kontrast między Ukrainą a Rosją, tak wyraziście zarysowany w wierszach, zyskuje dziś status fundamentalnej różnicy różnicy między projektem wolności a projektem dominacji. W tym sensie Listy… są nie tylko dokumentem epoki, lecz również komentarzem do teraźniejszości.

Dzięki znakomitemu przekładowi Różyckiego i trafnemu momentowi publikacji tom staje się jednym z najważniejszych głosów literatury ukraińskiej w polskiej przestrzeni publicznej. To książka, która łączy polityczną przenikliwość z głębokim wyczuciem formy, a groteskę z powagą doświadczenia. Andruchowycz pokazuje, że także w chwili największego chaosu możliwe jest ocalenie sensu: nie przez deklaracje ani definicje, lecz przez sam akt pisania wbrew kruchości języka; przez wpisywanie siebie i swoich bliskich w historię rozgrywającą się na naszych oczach. Listy do Ukrainy nie tylko przypominają moment narodzin nowej Ukrainy pomagają również zrozumieć jej dzisiejsze trwanie wobec przemocy i zagrożenia. To tom, który nie domyka się w przeszłości, lecz pozostaje otwartym, gorącym świadectwem czasu, który wciąż trwa.