Karpackie rykowisko

Paweł Średziński

Tatrzański Park Narodowy przyzwyczaił już nas do wydawania wartościowych książek o przyrodzie – tym razem chodzi o pozycję poświęconą dzikim mieszkańcom Tatr.

Przyznam, że gdy miała trafić w moje ręce do zrecenzowania, początkowo poprosiłem o wersję elektroniczną. Usłyszałem jednak, że warto jej najpierw dotknąć – wydawca zachwalał nie tylko to, co pomiędzy stronami okładki, ale również samo wydanie. Rzeczywiście – efektowna okładka imituje fakturę sierści jednego z bohaterów książki: wilka, niedźwiedzia, orła lub puchacza.

Na początku uwaga: to nie jest pozycja wyłącznie dla tatromaniaków albo zapalonych miłośników góralszczyzny, choć nie da się ukryć, że oprócz ciekawostek biologicznych dotyczących poszczególnych gatunków Tatr i Podtatrza znajdziemy tu również szerszy kontekst ludzki i kulturowy. Choćby informacje dotyczące tego, jak ludzie u podnórza Tatr traktowali dzikie zwierzęta. To mało krzepiąca część lektury – zanim powstał park narodowy, były one zabijane i tępione zarówno w wyniku legalnych polowań, jak i kłusownictwa.

Autorzy książki zadbali, by ów kontekst historyczny płynnie przechodził w czasy współczesne – choć rygory ochronne są dziś w Tatrach surowe, wciąż dochodzi do sytuacji konfliktowych. Mamy więc na przykład wzmiankę o niedźwiadku, który w 2007 roku zginął z rąk turystów w Dolinie Chochołowskiej. Dobrze pamiętam tę sprawę, bo jako działacz organizacji na rzecz ochrony przyrody brałem udział w rozprawie, przysłuchując się zeznaniom oskarżonych. Jak ustaliło śledztwo, niespełna dwuletnie zwierzę było nęcone, a potem, gdy zaatakowało, zostało ukamienowane. Jak wyjaśniają autorzy, nagłaśniane przez media przypadki do tylko kropla w morzu nieodpowiedzialnych zachowań turystów.

Skoro o autorach mowa: Tomasz Skrzydłowski jest leśnikiem i edukatorem zatrudnionym w Tatrzańskim Parku Narodowym. Z kolei Magdalena Kwiecińska pracuje w Muzeum Tatrzańskim jako etnolożka. Jej perspektywa jest szczególnie ważna – wpływ człowieka na tatrzańską przyrodę był przez wieki niezwykle istotny, nawet jeśli góry próbowały się przed nim bronić, przede wszystkim za sprawą utrudnionego dostępu do górnych partii łańcucha. To właśnie ukształtowaniu terenu zawdzięczamy fakt, że Tatry są jedynym w Polsce miejscem, gdzie niedźwiedzie występowały nieprzerwanie – ale nawet tu los populacji wisiał na włosku. Uratowało ją powołanie w 1955 roku parku narodowego.

Wybór opisanych w książce gatunków jest przemyślany i niejako oczywisty, choć niektóre wybory mogą zaskakiwać. Mamy więc pszczoły i pstrąga potokowego, a za nimi płazy, gady, ptaki, aż po ssaki. Warto zauważyć, że listę tatrzańskich zwierząt otwiera jeleń. Jego donośny głos na rykowisku niektórym turystom kojarzy się z niedźwiedziem – zbiegają ze szlaku przerażeni, że oto czeka ich spotkanie z drapieżnikiem. Można się z tego podśmiewać, ale warto też zaznaczyć, że karpackie rykowiska, szczególnie w parkach narodowych, należą do najmocniejszych, jeżeli chodzi o jeleni wokal. To za każdym razem bardzo emocjonujące przeżycie.

Kozica, która trafiła do logotypu Tatrzańskiego Parku Narodowego, dostała numer drugi. Autorzy opisują ten gatunek jako relikt epoki lodowcowej. Postępujące ocieplenie sprawiło, że przetrwał w chłodniejszych partiach gór, i przez to jest dziś pamiątką dawnych czasów. Warte dostrzeżenia jest częste podkreślanie reliktowego charakteru – sugeruje kruchość świata przyrody, nawet tych jego przedstawicieli, którzy skutecznie radzą sobie w najbardziej surowym krajobrazie.

Tak jak zaskakująca może być kolejność omawianych roślinożerców, tak i w sekcji drapieżników czeka nas niespodzianka. Lis to gatunek na tyle plastyczny, że z sukcesem funkcjonuje w różnych siedliskach. Spotkamy go blisko naszych domów, w zurbanizowanych przestrzeniach, ale również z dala od terenów zabudowanych. Jego powszechność wynika z paru zjawisk oraz działań człowieka, wśród których na pierwszy plan wysuwają się programy szczepień przeciwko wściekliźnie. Nie możemy jednak zapominać, że spotkany na szlaku rudzielec to wciąż dzikie zwierzę, którego nie wolno oswajać ani dokarmiać.

Na specjalną uwagę zasługują partie tekstu poświęcone ptakom, przede wszystkim głuszcom i cietrzewiom. Oba gatunki przeżywają regres na większości terytorium Polski. Próbuje się je reintrodukować, prowadzi kosztowne programy ochrony przyrody. Tymczasem w Tatrach jeden i drugi wciąż są obecne, a dzieje się to za sprawą przepisów ochronnych parku narodowego. Szczególnie obecność głuszców uważana jest za tzw. wskaźnik jakości siedliska, w którym występują. Cietrzewie, na niżu kojarzone zwykle z terenami bagiennymi, w wysokich górach korzystają z mozaikowego charakteru krajobrazu na granicy lasu.

A kiedy już skończymy czytać O zwierzętach, które wybrały Tatry, warto sięgnąć po starszą książkę wydaną przez TPN, poświęconą drzewom rosnącym na terenie parku narodowego. To, jak sam się przekonałem, równie wciągająca opowieść, zamknięta w okładce imitującej korę. Obie niezwykle efektownie prezentują się na półce.