Jaka wróżba przyszłej pracy?
Stefan Bieńkowski
Sztuczna inteligencja i nowe technologie zmieniają relacje społeczne i organizację pracy w praktycznie wszystkich sektorach rynku pracy. Na tej zmianie skorzystają tylko nieliczni, większość, jak zwykle, będzie ponosić jej konsekwencje. Co dalej nas czeka?
Młócka, zbiór reportaży Marka Szymaniaka, stawia te pytania, proponuje odpowiedzi, ale pozostawia z niedosytem. Młócka to trzecia książka Szymaniaka, kolejna, w której autor podejmuje temat ważny społecznie. W Urobionych (2018) skupiał się na peryferiach rynku pracy i pokazywał wiele twarzy prekaryzacji, w Zapaści (2021) pochylił się nad średnimi i małymi miastami oraz ich problemami po transformacji 1989 roku. Młócka wydaje się więc naturalną kontynuacją zainteresowań autora, w której na warsztat bierze on transformację technologiczną i jej wpływ na pracę, skupiając się na doświadczeniu pracowników. Jest to więc głos ważny – książek o pracy w Polsce wciąż jak na lekarstwo, szczególnie tych opartych na pracowniczej i lokalnej perspektywie.
Książka składa się z dziesięciu reportaży, które układają się w opowieść o przemianach pracy związanych z upowszechnianiem nowych technologii, przede wszystkim tych informatycznych. Pomimo postępującego nasycenia debaty publicznej interpretacjami wpływu SI (i pokrewnych narzędzi) na świat społeczny dobór historii daje duże prawdopodobieństwo, że każda czytelniczka trafi w tej książce na coś nowego – mam wrażenie, że Szymaniak skutecznie przebija się przez bańki klas społecznych czy stylów życia i wartości. Pokazuje on, że zmiany technologiczne rzeczywiście zachodzą wszędzie i że ich wpływ na pracę nie ogranicza się do programistów czy dostawców jedzenia: algorytmy kontrolują pracę zarówno w zawodach fizycznych, jak i w kreatywnych korporacjach; aplikacje wyzyskują prace dzieci i socjalizują je do internetowej konsumpcji; rzeczywistość wirtualna to nowa przestrzeń wyzysku i źródło nowych zawodów.
Gatunkowo pozycja plasuje się między reportażem a esejem, merytorycznie zaś między publicystyką a refleksją socjologiczną czy ekspercką. Autor wprowadza perspektywę globalną, pokazując w skrócie historię zmian organizacji pracy w ciągu ostatnich dekad oraz przesączanie się rozwiązań i narzędzi z centrów technologicznych do innych krajów. Wskazuje na uwikłanie procesu prekaryzacji zatrudnienia w globalną organizację (i globalny wyzysk) pracy i migracje zarobkowe. Udowadnia niewydolność istniejących instytucji państwowych, takich jak prawo pracy czy Państwowa Inspekcja Pracy. Wreszcie podejmuje temat wieku i płci w kontekście pojawiania się nowych zawodów i zmian struktury demograficznej.
Rozdziały książki skonstruowane są według podobnego schematu: historia konkretnej osoby lub konkretnego wydarzenia staje się zazwyczaj pretekstem do podjęcia jakiegoś wątku, w którym ujawnia się kolejna twarz technologii. Obszar ten jest następnie omawiany w formie eseju, w oparciu o cytaty z literatury i wypowiedzi ekspertów od danego zagadnienia. Ten sposób wykorzystania historii rozmówców i rozmówczyń autora wydaje się pretekstowy – można odnieść wrażenie, że prezentowane doświadczenia poszczególnych osób pełnią jedynie funkcję ilustracyjną, a autor nie podąża za obserwowanym światem wraz z jego niuansami, tylko prezentuje referat streszczający stan wiedzy na wybrany temat. Z tego powodu tekst bliski jest analizie eksperckiej, jednak brakuje mu uporządkowania i dyscypliny pracy z danymi – wykorzystane statystyki mają wspierać wywód, ale zdarza się, że nie są odpowiednio osadzone w szerszym kontekście, co zmniejsza ich użyteczność. Brak uważności pojawia się również w operowaniu aparatem krytycznym. Szymaniak korzysta z pojęć z różnych obszarów: kapitalizm, system, struktura, legislacja, instytucje. Terminy te pojawiają się punktowo i nie zawsze wiadomo, co mają wnieść do argumentu.
Nie jest też do końca jasne, jaką diagnozę proponuje autor. We wstępie ustawia się w pozycji widzącego trochę więcej i pokazuje nam, że „[t]echnologiczna zmiana pogłębiająca istniejące nierówności, wyłaniająca wygranych i przegranych, będzie niczym młócka, w której oddziela się ziarna od plew. Jednym da szansę, drugich odrzuci albo przemieli na pył. I może znów przez dekady nie będziemy chcieli tego widzieć”. Następnie pokazuje stawkę, o którą toczy się gra: „[n]a szczęście przyszłość możemy jeszcze zmienić. Ta książka powstała, abyśmy już teraz mogli w tę przyszłość zajrzeć”. Na pewno mamy więc wrażliwość na perspektywę pracowniczą – potwierdza to sam wybór tematu i konkretnych historii.
Po takim wstępie chciałoby się zakończyć lekturę z lepszym zrozumieniem tej „przyszłości”. Otrzymujemy jednak raczej zbiór osobnych artykułów, luźno powiązanych ze sobą tematem pracy w XXI wieku (może to wynikać z tego, że książka opiera się de facto na przerobionych artykułach autora publikowanych wcześniej na portalu spidersweb.pl). Dostajemy więc tekst bliższy publicystyce prasowej, w którym autor nie proponuje możliwych wizji przyszłości, nie wymyśla nowych światów, nie tworzy fikcji czy obrazów, które pozwoliłyby nam tę „przyszłość” poczuć, obejrzeć czy pomyśleć.
Nie chodzi mi jednak o to, aby Szymaniak przygotował pracę naukową. Mocno by to publikacji zaszkodziło, pozbawiając ją swobody wywodu. Mimo to chciałoby się, żeby opowieść wychodziła poza społecznie rozpoznane obserwacje na temat wpływu technologii na pracę. W moim przekonaniu wyszłoby książce na dobre, gdyby została poprowadzona w jednym z kierunków: albo więcej reportażu, czyli historii, mikroskali, wrażliwości i niuansów pozwalających „doświadczyć” postępującej zmiany, albo więcej analizy, eseju i nieoczywistych połączeń, które doprowadziłyby do pogłębionej refleksji i niespodziewanych wniosków.
Atutem książki jest to, że dostajemy opowieść o zróżnicowaniu (to może ta zaleta fragmentaryczności). Może właśnie lekkość w traktowaniu pojęć okazuje się konieczna, żeby móc opisywać zjawiska na bieżąco, nie alienować metodologią doświadczenia pracy (oraz technologicznych nierówności i wyzysku) i przekraczać granice dyscyplin? Po lekturze urodziło się we mnie pytanie, które niestety zostało bez odpowiedzi: na ile rzeczywiście obserwujemy narodziny innego sposobu organizacji pracy, a na ile jest to intensyfikacja obecnych procesów, czyli stare problemy w nowym opakowaniu?
Młócka daje dobry wgląd w bieżące procesy dziejące się na rynku pracy, jak również w ich skutki dla wielu wymiarów życia społecznego, indywidualnego doświadczenia pracy i zbiorowych stosunków pracy. Będę jednak czekał na esej autora wychodzący poza proste obserwacje i proponujący opowieść o nadchodzącym świecie pracy i mam nadzieję, że kiedyś taki się pojawi. .