Anatomia akademickiej nienawiści
Tomasz Siewierski
W okresie między wojnami światowymi, w obliczu głębokiego kryzysu, europejskie uniwersytety często stawały się miejscami, gdzie studenci dawali się porwać radykalnym ideom. Książka Izabeli Mrzygłód opowiada o tym, jak w Warszawie i Wiedniu młodzi ludzie zamiast nauki wybrali nienawiść.
Tworzyli stowarzyszenia i wykorzystując strach, sięgając po nacjonalistyczne hasła, brutalnie walczyli z „innymi”. Mrzygłód pokazuje, że przemoc na uczelniach nie była przypadkiem, lecz elementem budowania nowych, wykluczających wspólnot narodowych torujących drogę autorytaryzmowi. Badawczo to temat niezmiernie ważny, pomagający zrozumieć, jak elitarne środowiska akademickie w okresie międzywojennym stały się pożywką dla antysemityzmu i skrajnej prawicy.
Omawiana książka ma klarowną i logiczną strukturę prowadzącą od opisu sytuacji ogólnej do szczegółowej analizy mechanizmów radykalizacji. Składa się z trzech obszernych rozdziałów. W pierwszym autorka wprowadza w światy odrodzonych po I wojnie światowej Polski i Austrii. Przedstawia rozwój tamtejszych uniwersytetów, omawia rosnącą liczbę młodzieży akademickiej, uwzględniając kwestie, które ją różnicują (pochodzenie, sytuacja materialna). Są to sprawy istotne, bo właśnie one stały się podłożem politycznych napięć. W rozdziale drugim mamy charakterystykę organizacji samopomocowych na uczelniach – Bratnia Pomoc w Warszawie i Związek Studentów Niemieckich w Wiedniu. Widzimy, w jaki sposób instytucje te stawały się narzędziami wykluczenia. Mrzygłód szczegółowo opisuje, jak zmieniały swoje statuty, wprowadzając „paragrafy aryjskie”, żądając ograniczeń dla Żydów (numerus clausus, numerus nullus) i segregacji (getto ławkowe), często opierając się na micie „żydokomuny”. Przypadek blokady Uniwersytetu Warszawskiego dowodzi, że studenci angażowali się w te akcje z rożnych powodów, nie tylko ideologicznych, ale także z chęci przynależności czy poczucia frustracji.
Ostatni rozdział – chyba najbardziej przejmujący – dotyczy przemocy. Autorka analizuje zjawisko, pokazując, że przemoc nie była chaotyczna, lecz miała swoje funkcje i odbywała się w konkretnych miejscach na uczelniach (bramy, aule, prosektoria). Wyraźnie widać eskalację agresji – od werbalnych napaści po pobicia i użycie broni, a także ataki na profesorów (szczególnie atak na Marcelego Handelsmana, który miał miejsce na terenie Uniwersytetu Warszawskiego). Kluczowe są studia przypadku: kult Stanisława Wacławskiego w Warszawie, który stał się symbolem męczennika i impulsem do mobilizacji nacjonalistycznej młodzieży, oraz ataki na profesora Juliusa Tandlera w Wiedniu, ukazujące, jak „inność” (żydowskie pochodzenie, poglądy socjalistyczne tudzież komunistyczne) była brutalnie zwalczana.
Książka Izabeli Mrzygłód nie jest lekturą łatwą. Jej metodologicznej stronie trudno coś zarzucić, ale gęstość terminologiczna i intensywność opisów teoretycznych (autorka chętnie sięga do teoretyków przemocy: Klandermansa, Collinsa, Durkheima, Goffmana, Senechala de la Roche czy Czarnowskiego) nie ułatwiają szybkiego przyswojenia treści. Niemniej ten akademicki wymiar książki jest niezbędny, by oddać omawiane, często bardzo delikatne problemy w sposób możliwie precyzyjny i zobiektywizowany. Głosy polemiczne mogą wywołać zakresy znaczeń, w jakich autorka używa pojęć takich jak faszyzm i skrajna prawica. Badaczka przytomnie założyła, że stanie się to przedmiotem krytyki i bardzo starannie uzasadniła swoje podejście. Jednak zestawienie nazistów z innymi radykalnie prawicowymi grupami to ryzykowna analogia; wyjaśnienie, że „porównywanie nie równa się utożsamieniu”, może okazać się tu niewystarczające.
Nad wątpliwościami przeważają zalety, przede wszystkim zastosowanie perspektywy porównawczej; dzięki niej możemy uchwycić uniwersalne aspekty procesów radykalizacji. Chroni ona przed wycinkowym i subiektywnym obrazem, takim jak zaprezentowany w książce o podobnej tematyce przez Natalię Judzińską (Po lewej stronie Sali. Getto ławkowe w międzywojennym Wilnie, Warszawa 2023). Ktoś mógłby wątpić w sens porównywania dość rozbieżnych rzeczywistości akademickich – Uniwersytetów Warszawskiego i Wiedeńskiego. Więcej te uczelnie dzieli niż łączy. Okazuje się jednak, że szukanie podobieństw w procesach, a nie wyłącznie w zjawiskach daje dobre efekty badawcze.
Imponuje także wszechstronne podejście autorki, łączy ona bowiem historię społeczną, kultury, polityczną, a czasem nawet psychologizuje (na szczęście w sposób umiarkowany). Wreszcie – jest to książka odważna. Tematyka poruszona w niej przez Mrzygłód dotychczas badana była wybiorczo i powierzchownie. W różnych okresach polskiej historii i z rożnych powodów pomijano podniesione teraz w książce wątki (można by tutaj przywołać nazwiska kilku luminarzy PRL-owskiej nauki, którzy w latach 30. XX wieku uczestniczyli w antyżydowskich ruchawkach). Nasuwa się pytanie: czy dziś już można o tym pisać? Z pewnością należy, gdyż lektura Uniwersytetów w cieniu kryzysu narzuca skojarzenie, że niektóre problemy (np. polaryzacja wspólnot akademickich, instrumentalizacja lęków) są w dalszym ciągu aktualne. Książka Izabeli Mrzygłód to przestroga przed manipulacjami, które mogą prowadzić do tworzenia „wspólnot narodowych” opartych na wykluczeniu.